— Uciekł, bo w mieszkaniu brudno!

— Co miałem robić, skoro tak brudno w mieszkaniu? Rozmawiałem z nią, tłumaczyłem, ale nic się nie zmienia. Nie dość, że w domu ciągły bałagan, to jeszcze nie ma co jeść. Postanowiłem, że lepiej będzie mi u mamy. A jeśli żona się nie poprawi, złożę wniosek o rozwód, — denerwuje się Andrzej.

Andrzej mieszka z synem i 25-letnią żoną Natalią w kawalerce. Natalia jest obecnie na urlopie macierzyńskim, gdyż ich dziecko ma zaledwie dwa lata. Mężczyzna zajmuje się finansowym utrzymaniem rodziny. Kobieta rzeczywiście nie jest wzorową gospodynią. Przed narodzinami dziecka utrzymywała przynajmniej minimalny porządek, a teraz nie chce nic robić. Całe dnie spędza leżąc na kanapie.

Kiedyś małżeństwo żyło dobrze. Nawet nie kłócili się o drobiazgi. Jednak teraz mieszkanie jest zagracone i przemieniło się w jakieś legowisko. Żona nie spieszy się z porządkami. Pranie z poprzedniego miesiąca leży na fotelu, bo jej się nie chce rozwieszać.

Ich dziecko jest aktywne. Cały dzień jest w ruchu i nie siedzi na miejscu ani sekundy. Syn ciągle wymaga uwagi, dlatego kobieta nie zdąża z domowymi obowiązkami. Mąż zasady nie chce jej pomagać. Uważa, że Natalia powinna wszystko zdążyć, skoro siedzi w domu. A jeśli nie zdąży — noc jest długa.

Nie rozumie, jak to żona w jednopokojowym mieszkaniu nie może utrzymać porządku. Nie mają pieniędzy na nianię czy pomoc domową, więc nawet nie rozważają tej opcji. Natalia wiedziała, że mąż jest pedantem co do czystości, ale liczyła na jakieś zrozumienie. Andrzej z kolei starał się różnymi sposobami dotrzeć do żony, ale ona go jakby nie słyszy. Obiecuje poprawę, ale nigdy nie dotrzymuje swoich obietnic. Maksymalnie wytrzymuje tydzień porządku.

I dziś mężczyźnie pękła cierpliwość.

— Dlaczego płaczesz? On powinien płakać! Chce porządku? Niech sam sprząta. Zobaczysz, wkrótce na kolanach do ciebie przypełznie, — radzą przyjaciółki Natalii.

A oto mama po stronie zięcia. Uważa, że córka rzeczywiście się zrelaksowała. Powinna utrzymywać czystość i przytulność w domu. To nie jest takie trudne, wystarczy pozbyć się lenistwa.

A wy po czyjej stronie? Czy pretensje Andrzeja są uzasadnione?