Żyję z uczuciem, że jestem niebiologicznym synem. Nie mogę się uspokoić, a jak dowiedzieć się prawdy – nie rozumiem

Mam 20 lat, jestem studentem. Zawsze miałem wrażenie, że jestem niebiologicznym synem moich rodziców. Jestem późnym dzieckiem, moi rodzice są już na emeryturze.

Nie, oni mnie kochali, a i teraz z niecierpliwością czekają na mój przyjazd. Nigdy nie mówili mi, jak innym: wykapany tatuś czy mamine oczy. W ogóle nie jestem podobny do moich rodziców. Szczególnie widać to na tych dwóch dziecięcych zdjęciach, na których jesteśmy razem. Już w dzieciństwie powiedziałem to mamie, i wiecie co, od tego czasu nigdy nie robiliśmy sobie zdjęć we troje.

Mama ma cienki, prosty nos, tata ma nos z garbem, cała jego rodzina ma takie same nosy. Krewnych mamy nie znam, chociaż w rozmowach oczywiście są obecni, ale nie rozróżniam, o kogo chodzi. Mieszkają na drugim końcu kraju.

Mam nos w kształcie okrągłego ziemniaka, duże oczy z jasnymi rzęsami. To nie jest przypadek, nawet figury mamy inne. Rodzice są wysocy, szczupli. Ja jestem dobrze zbudowany, no co tu dużo mówić, różni jesteśmy i tyle!

Nie pamiętam swojego wczesnego dzieciństwa, a rodzice nic nie opowiadali. Nie mam dziecięcych zdjęć, takich jak zwykle – w kocu, na rękach rodziców, tylko od około piątego roku życia.

Dorastałem, zacząłem szperać w dokumentach, ale wszystkie są „powtórne”, prawdziwe podobno zgubili przy przeprowadzce.

Próbowałem rozmawiać z mamą – płacze, że ranię ją bezpodstawnymi wymysłami. Z tatą – on wymyśla na bieżąco, ale te historie często się nie kleją.

Po jednej takiej rozmowie wszedłem nagle do kuchni, rodzice przerwali rozmowę w pół słowa i byli bardzo zmieszani, jakby coś przede mną ukrywali.

Nie wiem, co jeszcze mogę zrobić, grupa krwi u nas wszystkich jest taka sama, najpowszechniejsza. Krewni taty nie są opcją jako źródło informacji. Przyjechaliśmy do nich do miasta, gdy miałem około 4-5 lat, tu zostaliśmy.

Bardzo mnie dręczy ta niewiedza, leżę w nocy i myślę, a co jeśli naprawdę mam innych rodziców? Albo nic nie rozumiem w tym życiu? Czy może być tak, że dziecko w ogóle nie jest podobne do swoich rodziców?

Tak, a jeszcze w dokumentach znalazłem stary list, adresowany do rodziców. Pytano w nim o chłopca, logicznie rzecz biorąc, chodziło o mnie, ale imię było inne. Był tam też adres zwrotny. Kiedy zrozumiałem, że ta osoba mogła mi pomóc, było za późno: więcej listów nie znalazłem, a mama „nie miała pojęcia”, o co chodzi.