A żona-karierowiczka nie chce rodzić!

Marek nie mógł się nacieszyć, że ma żonę-karierowiczkę, a nie typową panią domu. Była barwna, efektowna i interesująca. Zawsze ciągnęło go do takich kobiet, które wiele osób nazywało “zdecydowanymi i pewnymi siebie”.

Na początku po prostu się spotykali, a potem postanowili zamieszkać razem. Po ukończeniu studiów szybko się pobrali i zaczęli urządzać mieszkanie, które dostali od rodziców. Jednak było jedno „ale” — macierzyństwo nie wchodziło w plany Aleksandry.

Oczywiście, nie mówiła tego mężowi wprost. Po prostu słuchała narzekania mam z obu stron i udawała, że nie mogą mieć dzieci. Miała nadzieję, że zajście w ciążę nie będzie takie łatwe, więc miała kilka lat wolności na zapas. Jednak już po miesiącu zobaczyła dwie kreski na teście.

— Marku, może usuniemy ciążę? Jeszcze za wcześnie — zaczęła Aleksandra.

— Nic z tego! Nie jesteś sama, kochanie. Wszystko będzie dobrze, nie martw się. Rozumiem, że chcesz pracować, więc od razu zatrudnimy nianię. Mamy też chętnie pomogą.

— No dobrze! Uspokoiłeś mnie!

Aleksandra nie chciała zamieniać się w domową kwokę. Planowała pracować do samych porodów i od razu po wypisie szukać niani. W jej głowie była tylko kariera, żadnych pieluch i tetry. Najważniejsze, że mąż to rozumiał i wspierał.

Aleksandra nawet nie skupiała się na swoim stanie — prowadziła normalne życie. Kilka razy latała w delegacje i nadal uprawiała sport. Ludzie patrzyli na nią z niedowierzaniem, ale ona tylko się z tego śmiała.

Poród był bardzo ciężki. Musiała spędzić trochę czasu na intensywnej terapii. Wypisali ją z córką dopiero po tygodniu.

Kiedy po raz pierwszy wzięła córkę na ręce, jej światopogląd zmienił się diametralnie. Nagle z karierowiczki zamieniła się w “mamusię”. Obudził się w niej instynkt macierzyński i wszystkie uczucia, jakie tylko można sobie wyobrazić. Nikogo nie dopuszczała do dziecka. Rozmawiała tylko o macierzyństwie i całkowicie oddała się domowym obowiązkom. O przeszłym życiu nawet nie myślała.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Marek nie marzył o takiej żonie. Nowa Aleksandra wcale mu się nie podobała. Kochał żonę i córkę, kupował im wszystko, co najlepsze, i spędzał z nimi czas, ale nie zamierzał koncentrować się tylko na dziecku. Inni małżonkowie znajdują czas dla siebie, chodzą na randki i zostawiają dzieci babciom, a Aleksandra nawet do łazienki chodziła z córką. O niani nie było już mowy.

Marek był przekonany, że wkrótce wszystko się zmieni. Jednak mijał czas, a Aleksandra coraz bardziej pogrążała się w macierzyństwie. Nie chciała pracować ani pamiętać, że jest nie tylko mamą, ale i żoną. Całkowicie się zrelaksowała i cieszyła się urlopem macierzyńskim w towarzystwie ukochanej córki.

Marek dosłownie błagał Aleksandrę, aby się opamiętała. Aby zapisała córkę do prywatnego przedszkola i wróciła do pracy choćby na pół etatu, żeby nie zmarniała. Ale Aleksandra nie miała zamiaru tego robić. Co więcej, zasugerowała, że czas pomyśleć o drugim dziecku.

Rozwód tylko dlatego, że żona jest na urlopie macierzyńskim — to głupie. Tłumaczenie, że nie myślał, że stanie się gospodynią domową, też nie miało sensu. Jednak Marek chciał żonę-karierowiczkę, a nie to wszystko. Jego również można zrozumieć. Ale jak poradzić sobie w tej sytuacji?