Cały czas wraca do byłej żony, gdy rozstaje się z kolejną

Od dawna pracuję w dużej firmie z dużym zespołem. W większości składa się on z kobiet. Ale są też mężczyźni. Jeden z nich ma jeszcze mniej niż 40 lat. Przystojny, kawaler. Zarówno te zamężne, jak i te samotne kokietowały go. Ale ma za sobą 4 nieudane małżeństwa. Ma troje dzieci. Wszystko przez jego interesującą postawę życiową.

Uważa swoje byłe żony za zapasowe lotniska. Pierwszy raz Dawid ożenił się jeszcze w wieku 18 lat. Żył z żoną przez 10 lat, mieli dwoje dzieci. Ta żona wyjechała za granicę, więc Dawid o niej nie myśli. Te dzieci też dawno dorosły.

Pozostałe trzy żony są dla niego zapasowymi lotniskami. Do każdej z nich wraca regularnie. A one go przyjmują. Choć to dziwne.

A co? Zabronione? W końcu to jego kobiety, choćby byłe. Są dla niego praktycznie rodziną. Nie układa mu się z nową kobietą, więc wraca do byłych.

Dawid bez skrupułów chwali się tym innym mężczyznom. A oni mu zazdroszczą. Bo nikomu innemu się tak nie udaje. Chciałabym zobaczyć te jego żony. Czym je ujmuje? Za co mu wybaczają? Każda z nich siedzi i czeka, aż do niej wróci. Co im obiecuje?

Kiedy kobiety przestały się cenić?