— Czy jestem zobowiązana dla niego gotować? Przecież nawet nie jesteśmy małżeństwem!

Jestem z Arturem w związku już ponad rok. Studiowaliśmy na tym samym uniwersytecie, a potem postanowiliśmy spróbować być razem. Bardzo mi się Artur podobał, więc nie chciałam stracić tak perspektywicznego kandydata na męża.

Później zaczęliśmy spędzać noce u siebie nawzajem, ale problem w tym, że Artur zmusza mnie do gotowania. Uważa, że to kobiecy obowiązek. To mnie irytowało. Tłumaczyłam mu, że nie jestem jeszcze żoną, więc nie mam takiego obowiązku. Jednak Artur upierał się przy swoim i mówił, że wszystkie normalne dziewczyny powinny karmić swoich mężczyzn. Jego matka poświęciła swoje życie mężowi. Nigdzie nie pracowała i starannie dbała o dom. Wychodziła z domu tylko po zakupy.

Jego mama to typowa gospodyni domowa. Ale ja nie chcę taka być. Mam ciekawe i aktywne życie, więc nie zamierzam marnować cennego czasu na gotowanie. Nie planuję siedzieć w domu i zajmować się tylko domowymi obowiązkami. Potrzebuję towarzystwa i ruchu. Jednak Artur nadal mnie dręczy. Stawia mi za przykład swoją siostrę Krystynę, która w wieku 22 lat gotuje lepiej niż ja. Na nią na pewno się nie wzoruję. Nie ma ani pracy, ani normalnego wykształcenia.

Zajmuje się garnkami i pieluchami, całkowicie zaniedbując siebie. Taki scenariusz mnie nie pociąga. Uważam, że można kupić gotowe jedzenie w supermarkecie lub skorzystać z dostawy. Poza tym naprawdę nie umiem gotować. Po co męczyć siebie i ukochaną osobę? Ale Artur mówi, że potrzebuje domowego jedzenia, takiego jak gotuje jego matka. W takim razie w czym problem? Niech ona mu gotuje.

Czasami lubię gotować. Lubię to robić, gdy mam na to nastrój, wtedy rezultat jest fantastyczny. No i zawsze przygotowuję śniadania, jeśli spędzamy noc razem. Kiedyś próbowałam przygotować obiad, ale i tę próbę skrytykował. Wziął kurczaka, którego usmażyłam, i wyrzucił do śmieci. Myślisz, że było mi miło?

Jestem obciążona nauką i pracą, więc nie mam czasu na wymyślne potrawy. Artur jeszcze nalega, żebym sprzątała u niego w domu. Szukał dziewczyny czy sprzątaczki? Ciągle kłócimy się o codzienne sprawy. Raz prawie doszło do rozstania.

Najbardziej interesujące jest to, że za produkty też powinnam płacić sama. Oczywiście, że mi się to nie podoba. Skoro już gotuję, to czy nie powinien on zapewniać produktów? To niesprawiedliwe. Jednak po każdej kłótni przepraszał i obiecywał, że przestanie mnie dręczyć.

Postanowiłam, że lepiej będzie, jeśli nie będziemy się spotykać ani u niego, ani u mnie. Wtedy nie będzie powodu do kłótni. Teraz w ogóle zastanawiam się, czy powinniśmy być razem. Jeśli się pobierzemy, on całkowicie się zrelaksuje i poczuje nade mną władzę. Wydaje mi się, że potrzebuje nie żony, a niewolnicy. Uważam, że gotowanie i sprzątanie to nie tylko kobiece obowiązki, a wy jak sądzicie?