Dlaczego kobieta po pięćdziesiątce powinna unikać samotności?

Z mężem nie mieszkamy razem już od roku. Po rozwodzie nawet nie utrzymujemy kontaktu. Bardzo żałuję, ponieważ nasze rozstanie nie przebiegło gładko. Mimo że minęło już sporo czasu, nadal nie utrzymuję kontaktów z mężczyznami. Nie chcę przeżywać podobnych emocji i wchodzić na te same błędne tory. Ale rozumiem, że nie wszyscy mężczyźni są tacy jak mój były. Mimo to, nie mogę przezwyciężyć strachu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ten strach nie miał na mnie tak negatywnego wpływu.

Stałam się zamknięta w sobie. Unikam kontaktów z ludźmi. Nawet gdy w pracy podchodzi do mnie mężczyzna, czuję się niekomfortowo. Kiedyś łatwo rozmawiałam z mężczyznami, spokojnie reagowałam na komplementy i zaloty, a teraz? Czuję się komfortowo tylko w samotności. Jak tylko wychodzę ze swojej “skorupy”, czuję się zagrożona.

Po drugie, przestałam odpowiednio dbać o siebie. Mam za dużo wolnego czasu, bo kiedyś zajmowałam się mężem, a teraz nie wiem, co z nim robić. Czasami czuję się winna, gdy kupuję coś dla siebie. I co wtedy?

Najgorsze jest to, że ogarnęła mnie depresja. Ciągle jestem w przygnębionym stanie. Potrzebuję mocnego męskiego ramienia, w które mogłabym się wtulić i wypłakać wszystkie nagromadzone emocje. Może powinnam sprawić sobie jakieś zwierzątko? Jak walczyć z samotnością? Nie mogę się zdecydować na nowe związki, chociaż rozumiem, że samotność po pięćdziesiątce jest zgubna.

Starajcie się dbać o swoich bliskich i kochać siebie, aby nie wpaść w ten zamknięty krąg.