Dostałam od męża w prezencie tylko pięć róż. Gdy zapytałam go, dlaczego nie dał mi nic więcej, powiedział mi coś takiego!

Poznaliśmy się z mężem przez internet. To były cudowne relacje. Romantyczne i pełne uczuć. Nie mogliśmy oddychać bez siebie i staraliśmy się spędzać każdą wolną chwilę razem. Czerpaliśmy z życia jak najwięcej i cieszyliśmy się młodością. Po pół roku postanowiliśmy się pobrać. Łatwo zdecydowałam się na ten krok, bo Ivan był tym mężczyzną, za którego byłam gotowa wyjść za mąż.

Dopóki nie było dzieci, wszystko było w porządku. Wkrótce zostaliśmy rodzicami cudownej dziewczynki. Mąż kochał córkę. Nic nie miał przeciwko temu, że siedziałam na długim urlopie macierzyńskim, bo chciał, aby nasze dziecko doświadczało braku rodzicielskiej uwagi. Ale nie zauważyłam, jak zamieniłam się w darmową nianię i gospodynię domową. Stałam się inną osobą. Ale nie było wyjścia.

Po dwóch latach urodziłam jeszcze syna. Nie miałam już czasu dla siebie, bo pogrążyłam się w macierzyństwie i obowiązkach domowych. Po drugiej ciąży bardzo przytyłam, co nie spodobało się mojemu mężowi. To też mi nie odpowiadało – nie chciałam patrzeć w lustro. Ale nie mogłam nic zrobić, bo zaczęły się problemy z hormonalnym tłem. Mąż ciągle zwracał mi uwagę na moją aparycję. Jakby zapomniał, że urodziłam mu dwoje dzieci. Tak bardzo ich pragnął, a teraz wyraża pretensje.

Niedawno obchodziłam urodziny. Oczekiwałam od męża szczególnego prezentu. Tym bardziej, że kilka dni przed świętem chodziliśmy z nim po centrum handlowym i oglądaliśmy sukienkę, która bardzo mi się podobała. Ivan też ją zauważył. Ale nie – dał mi tylko pięć róż. Gdy zapytałam, czy to wszystko, odpowiedział:

“Kiedy się posprzątasz, dostaniesz sukienkę.”

Było mi bardzo przykro. Zawsze starałam się być dobrą mamą i żoną. Poświęciłam siebie dla męża i dzieci, a jaki był efekt? Jak mam pójść do salonu lub zapisać się na siłownię, skoro nawet nie mam własnych pieniędzy? Postanowiłam, że złożę pozew o rozwód. Skoro nie odpowiada mu taka żona, niech sobie znajdzie inną. Nie zamierzam uginać się pod niego, żeby mu dogodzić we wszystkim i spełniać głupie wymagania.