– Inni rodzice pomagają swoim dzieciom, a ja w oczach teściów wyglądam jak sierota! – karci mnie moja córka

Moja córka Maria po ślubie trafiła do bardzo zamożnej rodziny. Rodzice jej męża bardzo pomagają młodej parze, a ja na ich tle nie wyglądam najlepiej.

– Córeczko, skąd mam wziąć pieniądze? Sama wiesz, jakie mam dochody – nie mam z czego ci pomagać – tłumaczę córce.

– To jedź do Niemiec albo do Wielkiej Brytanii, jak inne kobiety, żeby pomagać swoim dzieciom – wypaliła nagle córka.

Tak mi się zrobiło przykro z powodu jej słów, że ledwo powstrzymałam się od płaczu.

– Nie mam zdrowia, żeby jechać na zarobek – mówię. – Ale to cię pewnie nie obchodzi.

– Obchodzi mnie, i to bardzo – odpowiada Maria już innym tonem. – Ale znalazłam ci bardzo lekką pracę, mamo, spodoba ci się, będziesz mi jeszcze dziękować.

Powiedziałam córce, że się zastanowię, odesłałam ją do domu, a sama ledwo doszłam do siebie po tej nieprzyjemnej rozmowie. Do czego ja dożyłam, że córka wstydzi się mnie bez pieniędzy i wysyła mnie na zarobek, a nawet znalazła mi już miejsce.

Nie myślałam, wychowując ją, że spotka mnie taka wdzięczność z jej strony.

Z mężem zostaliśmy rodzicami późno. Szczerze mówiąc, myśleliśmy, że nam się nie uda, ale nagle stał się cud. Inwestowaliśmy w naszą córeczkę wszystkie nasze siły i zasoby – chroniliśmy ją, dawaliśmy jej wszystko, czego potrzebowała, aby była szczęśliwa.

Nigdy nie żyliśmy zamożnie, ale robiliśmy wszystko, żeby nasza córka niczego nie potrzebowała. Nasze zarobki były niskie, ale dopóki mieliśmy siły, znajdowaliśmy możliwości dorobienia, sprzedawaliśmy plony z ogrodu lub pomagaliśmy komuś w gospodarstwie za pieniądze, aby mogła mieć nową sukienkę lub smartfona.

Niestety, mój mąż zmarł wcześnie, córka jeszcze chodziła do szkoły, i od tego czasu było mi bardzo ciężko. Mimo to dbałam o naukę córki, nawet z ostatnich pieniędzy prowadziłam ją do korepetytorów, żeby mogła dostać się na uniwersytet.

Tam córka poznała swojego przyszłego męża. Maria wyrosła na prawdziwą piękność, więc zakochał się w niej chłopak z dość zamożnej rodziny.

Maria martwiła się, jak jego rodzice ją przyjmą, kiedy dowiedzą się, że nie jesteśmy tak bogaci jak oni, ale ku jej zdziwieniu wszystko poszło dobrze.

Ślub zorganizowali teściowie, bo nie miałam pieniędzy na taki rozmach, jaki oni wymyślili. Siedziałam tam po prostu jak gość. A potem jeszcze trafiłam do szpitala, bo tak sobie wzięłam do serca, że nie mogę nic dać swojej córce, nawet porządnego wesela.

Życie młodych układało się dobrze. Rodzice zięcia kupili im mieszkanie, pomogli z remontem, a nawet przydzielili działkę na budowę domku letniskowego. Sami nowożeńcy też nie siedzieli bezczynnie i dobrze zarabiali. Ja im nie mogłam pomóc – ledwo wiązałam koniec z końcem.

Nie ścigałam się z teściami, bo byliśmy z różnych światów. Byli ode mnie młodsi i bogatsi. Robiłam prezenty na miarę swoich możliwości. Nie zamierzałam brać kredytów, bo skąd miałabym je potem spłacić?

Pewnego razu córka przyszła do mnie bez humoru. Zaczęła narzekać, dlaczego jej nie pomagam. Teściowie skaczą wokół nich, a ja umywam ręce. Maria powiedziała, że czuje się jak sierota. Starałam się jej wytłumaczyć, że nie mam takich możliwości, ale czy ona mnie słuchała?

Przed ślubem uzbierałam trochę pieniędzy i wszystko im oddałam. Ale córka nazwała tę sumę kroplą w morzu. Co mogłam zrobić? Dla mnie to były bardzo duże pieniądze.

To wtedy wymyśliła ten pomysł z wyjazdem za granicę. Ale ja nie dam rady, bo nie mam ani wieku, ani zdrowia na takie wyjazdy, dlatego kiedy wyszła, rozpłakałam się. Moja córka chyba zobaczyła lepsze życie i wstydzi się biednej matki. Czy nie rozumie, że po prostu fizycznie nie mogę?

Gdybym mogła, to bez jej rad zrobiłabym to, bo ją kocham i szczerze życzę jej szczęścia. Jest mi bardzo przykro, że nasze relacje psują się przez pieniądze. Nie spodziewałam się tego po córce. Okazuje się, że biedna matka Marii nie jest potrzebna.

Córka zmieniła się po ślubie. Stała się zupełnie inną osobą. Na szczęście mój mąż tego nie widzi, bo by tego nie przeżył. Gdzież to widziano, żeby własna córka wysyłała matkę na zarobek?

Najsmutniejsze jest to, że Maria nie robi tego dla pieniędzy, bo dzięki teściom mają się dobrze. Po prostu wstydzi się mnie biednej i chce, żebym dzięki zarobkowi stała się bogatsza i mogła jej pomagać.

Czy posłuchać rady córki i wyjechać, skoro mówi, że praca jest lekka? Czy zostać w domu, a córka niech sama radzi sobie ze swoimi problemami?