“Jestem zajęta! Jeśli tak bardzo chcesz, to sam nakryj stół dla swoich gości!” – słowa mojej żony

Mój mąż uważa, że nie muszę codziennie gotować i spędzać godzin w kuchni, ale na jego urodziny jestem zobowiązana szybko przygotować coś pysznego, ponieważ przyjdą jego znajomi i trzeba ich czymś poczęstować. Na koniec jeszcze dodał, że mogłabym po prostu kupić tort w sklepie, byle resztę jedzenia przygotować jak najszybciej.

Najbardziej absurdalne było to, że sporządził listę dań, które według moich obliczeń wymagałyby rozpoczęcia gotowania co najmniej pięć godzin przed przybyciem gości. Szczególnie łatwo jest gotować, kiedy mam małe dziecko, które muszę pilnować co dwie minuty! – narzekała Inna.

Rok temu Inna urodziła dziecko, a jej małżeństwo trwa od czterech lat. Życie z mężem było całkiem udane, ale tak było do momentu, gdy urodziła dziecko. Gdy dziecko było jeszcze malutkie, Inna miała czas na domowe obowiązki i na siebie. Ale teraz, gdy dziecko ma trochę ponad rok, zaczęło ciągle wyłazić z pokoju, w którym zwykle spało. Inna wstaje każdej nocy, by sprawdzić, czy dziecko śpi i czy nic mu się nie stało.

Teraz prawie nie sprząta w domu i nie zawsze udaje jej się przygotować posiłek dla męża, gdy wraca do domu. Musi poświęcać cały swój wolny czas dziecku i bardzo ją irytuje, gdy mąż narzeka, że czegoś nie zdążyła zrobić.

Nie widzę sensu w sprzątaniu, bo zaraz znów będzie bałagan. Nie pamiętam, kiedy ostatnio robiłam sobie manicure czy spotkałam się z przyjaciółkami. Po porodzie czas leci dziesięć razy szybciej i zanim się obejrzę, jest prawie północ, a ja nie zdążyłam zrobić prania ani wykąpać dziecka.

Nikt nie pomaga Innie w domowych obowiązkach, wszyscy krewni są zajęci swoimi sprawami, a mąż Inny siedzi w pracy prawie do dziewiątej wieczorem. Próbuje zasnąć i nie zwraca uwagi na nocny płacz dziecka, ale sama Inna nic nie może na to poradzić.

Kobieta nie może się doczekać, kiedy jej dziecko trochę podrośnie i będzie mogła oddać je do przedszkola, aby spokojnie zająć się domem. Ale zbliżają się urodziny męża, a on postanowił zaprosić aż ośmiu gości, których trzeba czymś nakarmić! Mężczyzna nawet nie skonsultował się z żoną – sam podjął decyzję, bo to przecież jego urodziny!

Mąż uprzedził mnie zaledwie dwa dni przed imprezą, a skąd mogłam wiedzieć, że postanowi świętować urodziny w tak dużym gronie? Jak zamierzamy przyjąć gości, gdy mamy małe dziecko, które ciągle płacze? Mąż powiedział, że mogę siedzieć z dzieckiem w innym pokoju i wtedy się maksymalnie zdenerwowałam… Jeszcze wymaga, żebym przygotowała jedzenie dla wszystkich jego znajomych! – opowiadała Inna.

W ten dzień małżonkowie pokłócili się i przestali ze sobą rozmawiać. W końcu Inna powiedziała mężowi, że skoro chce świętować swoje urodziny, to niech sam zajmie się przygotowaniami, bo ona nie ma zamiaru tracić na to swojego cennego czasu.

Cały dzień pilnuję dziecka, a teraz jeszcze muszę kupować produkty? Potem od samego rana sprzątać, gotować i smażyć! Jestem już wykończona, myślałam, że po prostu kupię tort, zrobię kilka sałatek i napijemy się herbaty w gronie rodziny, a tu trzeba jeszcze zrobić pizzę i upiec kurczaka… A dziecko nie będzie siedzieć spokojnie, ciągle wyłazi z pokoju i nie wiadomo, co może się stać.

Problem polegał na tym, że mąż Inny nigdy nic nie gotował, więc myślał, że to nie zajmie jej dużo czasu. Nie spodziewał się, że Inna tak się na niego zdenerwuje. Mimo to uważał, że żona powinna przygotować wszystko, o co poprosił, bo przecież żyją na jego utrzymaniu…

W końcu poszedł z przyjaciółmi do baru świętować urodziny, a ja cały dzień znowu zajmowałam się dzieckiem – żaliła się Inna.