Lepiej bym nie nalegała na męża, żeby utrzymywał kontakt z dzieckiem z pierwszego małżeństwa

Pewnie sama jestem sobie winna. Czego się zachciało, tego się doczekało. Nie powinnam była wtrącać się w nie swoje sprawy, a moja rodzina byłaby cała i zdrowa.

Mój mąż był już raz żonaty. Ma 9-letniego syna z pierwszą żoną. Rozwiedli się po kłótni – tak naprawdę nie było powodu do rozstania. Żona była niezadowolona z tego, że często przebywał w pracy, a ona sama zajmowała się dzieckiem. Tym bardziej Artem lubił odpoczywać z przyjaciółmi, zapominając o rodzinie.

Długo Kristina znosiła takie życie, aż w końcu wniosła o rozwód. Po prostu zmęczyła się walką z okropnym charakterem męża i udowadnianiem mu, że rodzina jest ważniejsza. Szybko się rozwiedli i rozeszli w różne strony. Nie mieli wspólnego majątku, więc wszystko odbyło się bez większych problemów.

Kristina z synem wróciła do rodziców, a Artem wynajął mieszkanie, bo nie mieli własnej nieruchomości – mieszkali na wynajmie. W zasadzie mogliby się pogodzić, bo uczucia nigdzie nie zniknęły, ale nikt nie chciał pierwszy zrobić kroku ku pojednaniu. I tak po 4 latach w życiu Artema pojawiłam się ja.

Jak tylko wzięliśmy ślub, od razu wzięliśmy kredyt hipoteczny, żeby nie tułać się po wynajętych kątach. Żyli nam się bardzo dobrze – w ogóle nie było żadnych konfliktów. Ale mnie interesowało, dlaczego mąż nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem. Postanowiłam pomóc im w odnowieniu więzi. Dziecko potrzebuje ojca, a nie alimentów. To nawet głupiemu jasne.

Dopóki nie wzięłam sprawy w swoje ręce, Artem kontaktował się z synem tylko przez telefon. Przekonałam męża, że chłopiec potrzebuje ojca, więc warto odbudować dawne relacje. Zresztą była żona nie miała nic przeciwko temu. Pomału osiągnęłam swój cel – ojciec i syn zaczęli często się spotykać i spędzać razem czas.

Bardzo lubię Tymoteusza. To bardzo fajny chłopak, rozwinięty nie po latach. Ponieważ nie mogę mieć własnego dziecka, sama przywiązałam się do chłopaka. Myślałam, że nigdy nie będę umiała pokochać cudzego dziecka, ale Tymoteusz stał się dla mnie jak rodzony.

Wkrótce zaczęłam zauważałać, że Kristina chce odzyskać nie tylko ojca, ale i męża. Jak widać, jej uczucia do niego wciąż są żywe, więc warto spróbować od nowa. Chociażby dla dobra dziecka. Była żona na różne sposoby włączała Artema do wspólnych spraw, a ja obserwowałam, jak moja rodzina stopniowo się rozpada.

Zaczęły się wspólne kolacje, wyjazdy, romantyczne wiadomości… To wszystko Artem przede mną ukrywał i tłumaczył się spotkaniami z synem. Przysięgał, że nic do Kristiny nie czuje, ale ja czułam, że się ode mnie oddala.

W ostatnim czasie nawet teściowa przeszła na stronę byłej synowej, a wszystko dlatego, że ona manipuluje dzieckiem. A ja po prostu nie wiem, co mam robić. Męża prawie nie widuję, bo ciągle jest u byłej żony w domu. Kristina poprosiła go o pomoc w remoncie, więc on tam spędza każdą wolną chwilę. To mi się nie podoba, bo wiem, że to tylko wymówki. Była chce odzyskać Artema i dlatego używa różnych metod.

Teściowa mnie nęka. Mówi, że Artem powinien pomagać byłej żonie, bo jest matką jego dziecka. A ja się martwię, bo czuję, że tracę ukochaną osobę. Czuję brak zaufania, bo mąż stał się zamknięty i skryty. Chcę odzyskać szczęście w mojej rodzinie. Po co namówiłam Artema na kontakt z synem?