Mama mi wykańcza nerwy, bo kupiłam mieszkanie!

Od dawna marzyłam o własnym mieszkaniu. Odkładałam każdą wolną złotówkę, żeby osiągnąć swój cel. I oto niedawno stałam się właścicielką kawalerki. Mnie i córce w zupełności wystarcza miejsca. Męża nie mam.

Jak tylko wyprowadziłam się od mamy, od razu stałam się szczęśliwą osobą. Trudno mi było mieszkać z mamą pod jednym dachem. Tak bardzo zmęczyłam się jej krytyką i wyrzutami, że nawet nie mogę tego opisać. Kiedy pierwszy raz przygotowałam obiad w swojej kuchni i wszystko poustawiałam na miejscu, odetchnęłam z ulgą.

Jednak moja radość nie trwała długo. Moja sielanka skończyła się, gdy córka poszła do przedszkola. Adaptacja nie przebiegała idealnie — często chorowała. Musiałam odwozić córkę do mamy, ponieważ dyrektor nie pozwalał mi brać zwolnień lekarskich. Czasem mama przyjeżdżała do nas, żeby nie musiałam wozić dziecka metrem.

Oczywiście, jestem niesamowicie wdzięczna mamie za całą pomoc. Bez niej naprawdę bym sobie nie poradziła. Ale teraz zbyt otwarcie wtrąca się w moje życie. Zostaje u nas na noc, bo jej się nie chce wracać do domu. Mama rządzi się w moim mieszkaniu i ciągle mnie poucza. Bez pozwolenia dotyka moich rzeczy i robi, co jej się podoba. Nie czuję się gospodynią we własnym mieszkaniu.

W ostatnim czasie mama przywozi ze sobą również moją młodszą siostrę. Siedzimy sobie na głowach, bo mieszkanie jest małe. Co gorsza, mama pozwala jej na wiele rzeczy, nie myśląc o konsekwencjach, a ja nie chcę, żeby moja córka brała z niej przykład.

Kiedy zwróciłam mamie uwagę, wywołała awanturę i nazwała mnie niewdzięczną. Według niej, zwracam się do niej tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuję. Czy nie rozumie, że dążę do wolności? Przecież po to kupiłam mieszkanie.

Czy mam rację? Co o tym sądzicie?