Mama postawiła mnie przed trudnym wyborem: ona albo mój przyszły mąż. Powiedziała, że nie chce nikogo widzieć w „naszym” domu i że we dwie nam jest dobrze, ale dom jest mój. A ona mieszka tu tylko dzięki mojej łasce

Jestem rozwiedziona i mieszkam z mamą. Niestety, mój były mąż zostawił mnie, gdy dowiedział się, że nie mogę mieć dzieci. Przeżyliśmy razem sześć szczęśliwych lat i myślałam, że nic nas nie rozdzieli. Po rozwodzie byłam sama przez trzy lata, bez mężczyzny.

Ale była przy mnie moja mama, która pomogła mi wyjść z tego stanu opuszczonej kobiety i wrócić do normalnego życia. Sama postanowiłam, że nigdy więcej nie zaufam mężczyznom. Znalazłam nową pracę, schudłam, zapuściłam długie włosy i stałam się podobna do modelki. A mój były mąż ożenił się ponownie, ale więcej się nie spotykaliśmy. I nawet mu wybaczyłam.

Jednak rok temu przypadkiem poznałam bardzo interesującego mężczyznę. Co więcej, niedawno zaproponował mi oficjalne zarejestrowanie naszego związku. Z jakiegoś powodu chciałam mu zaufać. Opowiedział mi, że jego była żona znalazła sobie młodego kochanka, mimo że mieli w małżeństwie dwóch cudownych synów. Jak kobiety mogą tak postępować, ja nigdy bym sobie na coś takiego nie pozwoliła. Trzeba powiedzieć, że od razu powiedziałam mojemu nowemu mężowi, że nie będę mogła dać mu dziecka. Przyznaję szczerze, że nie martwiłam się, że mnie zostawi. Tym bardziej że ma już dzieci.

Otóż mój ukochany zostawił swoje mieszkanie żonie i dzieciom, a ja zaproponowałam mamie, żeby mój wybranek przeprowadził się do nas, do dużego i przytulnego mieszkania. Ale mama jest przeciwna. Uważa, że mężczyzna powinien zapewnić mieszkanie swojej nowej rodzinie, a nie pretendować do cudzego mieszkania. Dlaczego mama jest taka kategoryczna? Przecież powinna mnie rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny.

Mam jeszcze brata, który mieszka osobno w wynajętym mieszkaniu z dziewczyną. Może mama marzy, żeby mieszkać z nimi, ale nie chce mi się do tego przyznać? Ale ja przyzwyczaiłam się do mieszkania w naszym mieszkaniu i nawet nie myślałam, że kiedyś stąd wyjadę. Mieszkaliśmy tu także z moim pierwszym mężem.

Z rodzimym bratem mamy bardzo napięte relacje: mamy różne poglądy na życie, nie rozumiemy się nawzajem, a w dzieciństwie też się nie przyjaźniliśmy. On miał swoją paczkę, a ja częściej spędzałam czas w domu z rodzicami. Ale nasz ojciec, który zmarł pięć lat temu, powiedział matce, że to mieszkanie zostanie córce. Dlatego, nawet jeśli mama chciałaby mieszkać z rodziną brata, to będzie musiała się do niego przeprowadzić. Ale czy brat zechce mieszkać z mamą?

Zastanawiam się też, czy mama nie chce już przyjmować obcych mężczyzn w domu? Ale przecież już kilka razy tłumaczyłam jej, że ufam swojemu ukochanemu i chcę mieszkać razem z nią i moim wybrankiem w jednym mieszkaniu. Co ją powstrzymuje? Dlaczego nie pozwala mu z nami mieszkać? Nie chcę iść na wynajem, skoro mam własne mieszkanie.

W końcu mieszkanie zostało przepisane na mnie jeszcze za życia ojca. Mama mieszka tu tylko dzięki mojej łasce. Dlaczego więc powinnam kogoś o coś pytać? A z drugiej strony – to moja mama, najbliższa mi osoba i to ona zawsze mnie wspiera. I teraz sama nie wiem, co zrobić.