Matka męża, kiedy robiła remont, chciała na czas przeprowadzki zamieszkać u nas i obiecywała, że będzie zajmować się domowymi obowiązkami, ale po przeprowadzce nic nie robiła

Nie chciałam, żeby ktoś u nas mieszkał nawet tymczasowo, ale w końcu to była matka mojego męża, a on byłby bardzo rozczarowany, gdybym jej nie przyjęła. Teściowa obiecała, że będzie gotować i sprzątać, więc pod takim pretekstem zgodziłam się, żeby zamieszkała z nami. Jednak po przeprowadzce zupełnie nie zajmowała się domem, a ja nadal musiałam robić wszystko sama.

W tamtym czasie bardzo potrzebowałam pomocy, bo pod koniec miesiąca często zostawałam w pracy do późna i wracałam do domu zmęczona, nie mając ochoty na cokolwiek. Zaczęłyśmy się regularnie kłócić z teściową, ale przy mężu udawałyśmy, że po prostu nie mamy ochoty ze sobą rozmawiać.

— Dlaczego to ja mam sprzątać zamiast synowej, która jest o wiele młodsza ode mnie? Czy ona jest chora, czy po prostu leniwa? Jak można zmuszać emerytkę do mycia podłóg i gotowania obiadu dla całej rodziny, kiedy tylko gości? — mówiła teściowa, choć miesiąc wcześniej obiecała, że sama wszystko za mnie zrobi.

Mąż nie bronił wtedy swojej mamy, ale też nie popierał mnie, żeby nie zepsuć relacji z którąś z nas. Mnie jego neutralność zaczęła irytować, bo było oczywiste, kto ma rację! W końcu przestałam rozmawiać z teściową, bo przez miesiąc bardzo mi się uprzykrzyła, choć mieszkała w sąsiednim pokoju i nikomu nie przeszkadzała. Od początku nie chciałam, żeby teściowa nawet na czas remontu przeprowadzała się do nas, ale mąż zapewniał, że będzie pomagać, a skończyło się tak, jak przewidywałam.

— Czy nie jest ci żal mojej mamy? U niej w domu jest brudno i kurz, jak można żyć w takich warunkach? Tam jeszcze śmierdzi farbą, a ja nie chcę, żeby się rozchorowała! — mówił mąż, kiedy znów wyrażałam swoje niezadowolenie z powodu teściowej.

Od samego rana, tak jak wcześniej, zajmowałam się domowymi obowiązkami, tylko teraz dodatkowo przygotowywałam śniadania dla teściowej, która miesiąc wcześniej sama zgłosiła się, że będzie gotować zamiast mnie. Potem biegłam do pracy i wracałam późnym wieczorem. Dziecko było wtedy już w domu, bo odbierał je mąż z przedszkola. Liczyłam, że po powrocie z pracy będę mogła odpocząć, ale nadal musiałam zajmować się domem.

Pewnego dnia postanowiłam rano posprzątać w domu, było już około dziesiątej rano. Wrzuciłam rzeczy do prania, umyłam naczynia i chciałam zacząć odkurzać. Teściowa obudziła się po pół godzinie i nie spodobało jej się, że ją obudziłam o tej porze, bo to weekend i liczyła, że będzie spać do południa. Powiedziałam, że zawsze o tej porze sprzątam i jeśli jej się to nie podoba, może sprzątać sama w innym czasie. Później wyszłam z synem na spacer, ale po powrocie zauważyłam kilka brudnych talerzy w zlewie – teściowa zjadła i nie umyła po sobie naczyń. Potem stało się jasne, że matka męża nawet nie zamierzała spędzać czasu z dzieckiem, kiedy musiałam gdzieś wyjść.

Miałam dość teściowej i w końcu powiedziałam mężowi, żeby wyprowadził mamę z naszego mieszkania. Remont zaczęła u siebie w domu dwa miesiące temu i powinien się już skończyć, więc spokojnie mogłaby wrócić do siebie.

Teraz znów jesteśmy w konflikcie z matką męża, a nasze relacje stały się tylko gorsze. Przed jej przeprowadzką miałyśmy nadzieję, że się dogadamy, ale teraz sytuacja jest nie do zniesienia i możliwe, że już nigdy nie będziemy mogły ze sobą rozmawiać.