Mężczyzna oświadczył się mi, ale wydaje mi się to głupim i niepotrzebnym pomysłem, bo mam już 60 lat

Poznaliśmy się prawie rok temu. Wtedy przyprowadziłam swojego wnuka na zajęcia bokserskie. Andrzej tam pracował jako trener. Byłam zaskoczona, bo reszta trenerów w tym klubie była bardzo młoda. Jednak mimo wieku Andrzej był w świetnej formie.

Po kilku treningach zaczęliśmy się witać i wymieniać ogólne uwagi. Potem zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Po trzech tygodniach zaproponował, żebyśmy gdzieś usiedli i wypili kawę. Byłam zdziwiona, ale zgodziłam się.

– Czy jesteś mężatką? – zapytał Andrzej, gdy siedzieliśmy w kawiarni.

– Jestem wdową od dziesięciu lat – odpowiedziałam. – A ty jesteś żonaty?

– Też jestem rozwodnikiem od ośmiu lat – powiedział.

Po śmierci męża prawie nie miałam żadnych relacji z innymi mężczyznami. Myślałam, że jestem już na to za stara. Było mi niezręcznie przed dorosłymi dziećmi chodzić na randki. Wtedy urodziła się moja starsza wnuczka i musiałam jej pomagać.

A tutaj nagle interesuje się mną miły i interesujący mężczyzna. Nie wiedziałam, co robić, więc opowiedziałam o tym córce. Ku mojemu zaskoczeniu, ona mnie wspierała. Powiedziała, że dawno już czas, żebym zaczęła z kimś się spotykać i że jeśli ten mężczyzna mi się podoba, to będzie się cieszyć razem ze mną.

Po tym jakoś się ożywiłam i kontynuowałam spotkania z Andrzejem. Z każdą kolejną wizytą coraz bardziej mi się podobał.

Zrozumiałam, że w tym wieku interesuje mnie co innego niż dwadzieścia lat temu. Wtedy lubiłam romantyzm, przygody i szalone czyny. Chciałam, żeby mój wybranek robił dla mnie wielkie rzeczy, ryzykował. I oczywiście, żeby był najprzystojniejszy, najodważniejszy i żeby inne dziewczyny mi zazdrościły.

Teraz rozumiem, że przy Andrzeju jest mi ciepło i wygodnie, a to najprzyjemniejsze uczucia na świecie.

Gdy odwoził mnie do domu po naszych spotkaniach, włączał ogrzewanie, żeby mi nie było zimno, i zawsze miał w samochodzie ciepły koc. To było bardzo miłe. Kiedy zauważył, że w domu cieknie mi kran, następnego dnia przyszedł z narzędziami i wszystko naprawił.

Kiedy pojechałam do niego na działkę na weekend, od razu zapytał mnie o moje preferencje kulinarne i napoje, oraz czy potrzebuję jakieś leki. Może młodym to wydaje się śmieszne, ale dożyjcie do mojego wieku i zrozumiecie, jak to ważne.

Nie myślałam, że będę mogła jeszcze tego doświadczyć. Z mężem przeżyliśmy razem wiele lat, wychowaliśmy dwoje wspaniałych dzieci. Nie mogę powiedzieć, że wszystko było idealne, ale nie było też źle. Żyliśmy jak wszyscy.

Nie myślałam, że w takim wieku jeszcze raz znajdę szczęście. W naszych relacjach z Andrzejem wszystko mi odpowiadało. Do pewnego momentu. Kiedyś podczas kolacji Andrzej powiedział:

– Wyjdź za mnie.

W pierwszej chwili myślałam, że się przesłyszałam.

– Po co? – zapytałam.

– Kocham cię – odpowiedział Andrzej. – Dobrze nam razem.

Odpowiedziałam, że mi też jest z nim dobrze, ale nie jestem gotowa na nowe małżeństwo. Próbowałam wyjaśnić, że wszystko mi odpowiada.

Mieszkam w swoim mieszkaniu, sama, nie jestem nikomu nic winna. Nie muszę gotować dla dwóch osób, prać czyichś ubrań, czyścić jego butów przed pracą i innych rzeczy.

Po co nam teraz małżeństwo? I tak wszystko jest w porządku. Ale Andrzej obraził się na mnie. Powiedział, że od dawna nie czuł do nikogo takich uczuć, a ja go odrzuciłam. I że nie traktuję go poważnie. Co w naszym wieku jest śmieszne.

Ale nadal jest obrażony, a ja nie wiem, jak się z nim pogodzić. Myślę, że w naszym wieku można po prostu cieszyć się każdym dniem, nie wiążąc się oficjalnymi zobowiązaniami.