Mój chłopak zawsze nosi jedzenie w pojemnikach – troszczy się o niego mama

Mieszkam w swoim mieszkaniu, a mój chłopak na razie nie ma własnego miejsca. Planujemy mieszkać razem, ale to tylko w perspektywie. Kiedy nocuje u mnie, to ja go karmię. Wychodzi na to, że opłacam to ja, bo produkty kupuję sama.

Ponieważ dużo je, pieniądze idą sporo. Postanowiłam jakoś mu zasygnalizować, że taki układ mi nie odpowiada. Skoro idzie to w kierunku wspólnego mieszkania, trzeba się dzielić na produkty. Chociaż sam powinien o tym pomyśleć.

Na moją prośbę Igor zareagował adekwatnie. Jednak nie spieszył się z zakupami produktów.

Kiedy zadzwonił do mnie i powiedział, że dzisiaj sam gotuje kolację, bardzo się ucieszyłam. Wyszperałam się, bo myślałam, że będzie romantyczny wieczór. A on przyjechał od mamy z tackami. W pojemnikach były makarony, kotlety i jakieś sałatki. Nawet termos z kompotem!

– Przecież mówiłem, żebyś nic nie gotowała! – chełpił się Igor.

Smętnie przejrzałam całe jego “zdobycze” i zrozumiałam, że nie zrozumiał istoty moich zarzutów. Co więcej, rano zabrał ze sobą wszystko, czego nie zjadł. Do tego jedzenia nawet się nie zbliżyłam.

Powiedział, że jeden dzień gotuję ja, a jeden – on. No ale on nie gotuje, tylko przynosi tacki od mamusi. Tę kolejność ściśle przestrzega i rano stale mi o tym przypomina.

Przyjaciółki się ze mnie śmieją i mówią, żebym rzuciła tym sknerą. Wygląda na to, że takie zachowanie będzie się utrzymywać nawet w małżeństwie. Przecież nawet do sklepu ze mną nie chce iść, żeby nie wydawać pieniędzy. Jeśli mimo to idziemy razem, odsuwa się na bok, gdy zbliżamy się do kasy.

I co mam zrobić? Nie chcę niszczyć poważnych związków z powodu takiej drobnostki, ale czy jest jakiś wyjście?