Mój jedyny syn postanowił się ożenić. Bardzo się cieszę, ale jednocześnie ogromnie mi żal przyszłej synowej

Mi, jak żadnej innej kobiecie, znane jest, co to znaczy żyć z nieodpowiednim mężczyzną. Nie ma w tym nic romantycznego, jak może się wydawać w młodości. Dlatego szczerze współczuję wszystkim młodym dziewczynom, które tak beztrosko zakochują się w niegodnych mężczyznach. Na początku jest to jak fajerwerki, a później oblewa cię zimny strumień wody, zwany rzeczywistością.

Jeszcze gorzej jest, gdy dzieje się to po pojawieniu się dziecka. Wtedy jesteś szczególnie bezbronna. W moim przypadku miałam niezawodne wsparcie w osobach mojego ojca i braci, którzy mogli mnie obronić i wpłynąć na męża, który mógł sobie pozwolić na zbyt wiele. Ale nawet wtedy podobało mi się życie na krawędzi, nie wiedząc, czego mogę się spodziewać w następnej chwili.

Po narodzinach naszego syna zdecydowałam, że nie odejdę od niego, bo dziecko potrzebuje ojca. Wychowaniem chłopca oczywiście zajmował się mąż – no, jak zajmował, od czasu do czasu przypominał sobie, że ma syna. Tak, dziecko miało ojca, ale także, jak teraz rozumiem, wzór do naśladowania. Stałej pracy – brak. Szacunek do starszych – a co to takiego? Miłość do żony i wartości rodzinne – komu to potrzebne?

Starałam się łagodzić konflikty, ale zawsze słyszałam, że kobieta nie powinna pouczać mężczyzny.

Oczywiście syn wziął po ojcu nie tylko wygląd, ale i charakter. Teraz jestem rozwiedziona, a mój syn z kolei znalazł sobie dziewczynę, z którą po kilku miesiącach związku chce się pobrać.

Powinnam się cieszyć, ale doskonale zdaję sobie sprawę, jakie życie czeka przyszłą mamę i maluszka. Kolejna romantyczna dziewczyna, która myśli, że miłość i pojawienie się dziecka zmieni mężczyznę.

Nie powinni się spotykać, a tym bardziej mieć dzieci. Mój syn nie będzie dobrym ojcem, już to wiem, ale jak to przekazać zakochanej dziewczynie i czy w ogóle powinnam ingerować w ich związek? Mimo wszystko kocham swojego syna i życzę mu szczęścia, ale nie kosztem zmarnowanego życia kogoś innego.

Nie chcę brać tego grzechu na sumienie, ale jak uchronić tę młodą dziewczynę przed błędem, który zrujnuje jej życie? Jak to zrobić, żeby jednocześnie nie stracić syna?