Mój mąż przeprowadził się do teściowej, bo jej „samotno”

Nie jesteśmy z mężem w trakcie rozwodu, ale wszystko zmierza w tym kierunku. Dlaczego? Ponieważ dla mojego męża na pierwszym miejscu jest matka, a nie jego ciężarna żona. Widzicie, teściowa ciężko przeżywa rozwód, więc on czuje się zobowiązany być przy niej i ją wspierać. Okazuje się, że spokój jego matki jest dla niego ważniejszy niż jego własna rodzina.

Dopóki teściowie mieszkali razem, nie było żadnych problemów. Teściowa w ogóle nie wtrącała się w nasze życie, co bardzo mnie cieszyło. Nie chciałam z nią walczyć ani się kłócić. Utrzymywaliśmy uprzejme relacje, zachowywaliśmy neutralność i spotykaliśmy się tylko przy okazji świąt. Taki układ odpowiadał wszystkim.

Jednak ostatnio wszystko diametralnie się zmieniło. Teściowa rozwiodła się ze swoim mężem i natychmiast skupiła się na swoim synu, czyli moim mężu.

Mogła zadzwonić do niego o pierwszej w nocy i rozmawiać do rana, bo czuła się samotna. Oczywiście mnie to irytowało. Czy nie ma przyjaciółek, którym mogłaby się zwierzyć? Czy nie rozumie, że jej syn ma swoją rodzinę?

Teściowa postanowiła, że najlepiej będzie się wyżalić synowi. Zaczęła nie tylko do niego dzwonić, ale i wabić go do siebie do domu. Po pracy pędził do mamy, a wszystkie weekendy również spędzał u niej.

Kiedy próbowałam zaprotestować, słyszałam tylko: „Czy nie rozumiesz, że mamie jest źle?”.

Minęło kilka miesięcy od rozwodu, ale sytuacja się nie zmienia. Raz jej straszno, raz jej samotno, raz źle się czuje. I pewnego dnia mąż nie tylko pojechał do mamy na noc, ale nawet zabrał swoje rzeczy.

— Mama nie radzi sobie bez mojej pomocy. Muszę z nią trochę pomieszkać. Nie martw się, będę do ciebie dzwonił i odwiedzał cię, kiedy tylko będę mógł.

Jestem w szoku. Za kilka tygodni mam rodzić, a on po prostu postanowił wyjechać do mamy. Według niego, mnie wsparcie nie jest potrzebne — sama sobie poradzę. I wcale nie jest mi samotno. Mąż nie jest mi szczególnie potrzebny, więc z łatwością przetrwam to rozstanie.

— Nikt cię przecież nie zostawił, więc nie możesz zrozumieć, w jakim stanie jest teraz mama. Jak tylko wróci do normalnego życia, wszystko wróci do normy! — powiedział mąż na swoje usprawiedliwienie.

Mnie to nie odpowiada, bo to w ogóle nie jest rodzina. Małżonkowie powinni żyć razem, prawda? Teściowa może latami zmagać się ze swoją depresją, a ja mam sama wychowywać dziecko?

Okazuje się, że to teściowa została porzucona, ale to ja czuję się opuszczona. Chcę się rozwieść. Niech mąż spokojnie mieszka z mamą i nie niepokoi mnie. Lepiej być samotną matką niż żoną maminsynka. Nie chcę ciągle być na drugim miejscu.