Mój tata ma 67 lat i niedawno postanowił się ożenić. Dla mnie to była prawdziwa niespodzianka

Mój tata ma 67 lat, a sześć lat temu zmarła mama. Od tamtej pory tata mieszka sam, oczywiście, że odwiedzamy go od czasu do czasu. Niedawno dowiedziałam się, że tata przyprowadził do domu inną kobietę. Sam mi o tym nie powiedział, więc postanowiłam zadzwonić do niego, gdy tylko dowiedziałam się o tej nowinie.

– Kim jest Marta? A co z mamą? Przeżyliście razem trzydzieści pięć lat – mówię.

On wysłuchał mnie w milczeniu, a potem zapytał, kiedy możemy się spotkać, żeby wszystko omówić. Umówiliśmy się na najbliższą sobotę. Byłam pewna, że nigdy nie zaakceptuję tej kobiety, bo zależy jej tylko na majątku mojego ojca. Nie mogłam zdradzić pamięci mamy.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy pięć dni później na progu pojawiła się kobieta w jego wieku z bardzo dobrymi oczami.

– Córko, poznaj, to pani Marta – uśmiechnął się tata.

– Mów mi po prostu Marta, jeśli chcesz – dodała kobieta – twój tata dużo opowiada o tobie i twojej mamie, i mam wrażenie, że znam was od wielu lat.

Stałam, słuchałam jej, a w oczach miałam łzy, bo jej głos przypominał głos mamy. Spędziliśmy miło wieczór, a po pożegnaniu gości pomyślałam, że może to wszystko wyjdzie na dobre. Z Martą tata będzie miał ciepło i przytulnie, choć miałam pewne wątpliwości.

Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy. Kiedyś Marta powiedziała mi:

– Wiem, czego się obawiasz, nie potrzebuję mieszkania twojego taty, mam swoje, równie dobre. Wierz mi, zależy mi tylko na nim samym, nigdy po śmierci swojego męża nie spotkałam tak dobrych, rozumiejących i inteligentnych ludzi… po prostu ogrzewamy się nawzajem, rozumiesz… I dodała:

– Twój tata oświadczył mi się, ale nie chcę, jaka ze mnie narzeczona.

– Dlaczego nie – odpowiedziałam niespodziewanie dla siebie – jeśli to go uspokoi, nie odmawiajcie.

Potem usiedliśmy przy stole, pijąc herbatę z ciastem, i po raz pierwszy od kilku lat poczułam się szczęśliwa. Następne trzy dni spędziliśmy razem. Marta pomagała mi w domowych obowiązkach, odbierała mojego syna ze szkoły i piekła najsmaczniejsze ciasta. W mojej duszy pojawiła się pewność, że ta kobieta przyniesie do naszej rodziny tylko dobro, mam nadzieję, że moja intuicja mnie nie zawiedzie. Bardzo kocham tatę i mam nadzieję, że teraz będzie szczęśliwy.

Pobrali się w USC, ale przedtem tata poszedł i przepisał mieszkanie na mnie, żebym nie miała wątpliwości. A mi było wstyd za swoje zachowanie, bo najważniejsze jest, żeby tata był szczęśliwy.