„Na moje wesele nie przynoście kwiatów, ucieszyłabym się z karmy dla zwierząt” — powiedziała żona

Chyba każda dziewczyna od dzieciństwa marzyła o swoim ślubie, wyobrażając go sobie jako jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu.

Na ślub można ubrać się w piękną, jasną suknię, przyjechać limuzyną do restauracji, gdzie odbędzie się uroczystość, i oczywiście zaprosić gości, z którymi można spędzić radosny dzień. Ale kiedy otrzymałam zaproszenie od mojej siostrzenicy na jej ślub, zauważyłam, że drobnym druczkiem napisała na kartce, żeby nie przynosić jej kwiatów, a zamiast tego kupić karmę dla kotów. W końcu zrobiłam dokładnie tak, jak prosiła, i na wesele pojechałam z pięcioma kilogramami karmy dla psów oraz małą kopertą z pieniędzmi.

Na tę uroczystość przyjechało tylko dwadzieścia pięć osób, więc wielu gości znało się nawzajem, ale byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam, że pozostali goście również przywieźli ogromne torby z karmą. Później wszyscy postanowili złożyć tę karmę w jednym z kątów restauracji.

Wesele nie było tak nudne, jak sobie to wyobrażałam, i uroczystość okazała się całkiem udana. Ale pod wieczór siostrzenica wzięła mikrofon do ręki i powiedziała, że wszyscy musimy jej wysłuchać. Zaczęła swoją przemowę od podziękowań dla wszystkich gości za przybycie w tym wyjątkowym dniu, ale jeszcze bardziej cieszyło ją to, że nikt nie przyniósł kwiatów, a zamiast tego podarowali duże paczki karmy.

Wszyscy byliśmy zaskoczeni, gdy poinformowała nas, że jest wolontariuszką w jednym ze schronisk dla zwierząt i ta karma była jej bardzo potrzebna, bo niektóre psy w schronisku po prostu nie miały co jeść. Każdy oklaskiwał taki gest panny młodej, a goście dodatkowo zebrali kilka tysięcy złotych na karmę. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że żaden pies w schronisku nie pozostanie głodny i że ta karma wystarczy im na długo.