Nie pożyczam pieniędzy i wiem, jak odmówić tym, którzy pytają

Kiedyś pracowałem z kobietą, która ciągle prosiła o pożyczki pieniężne. Żal mi jej było, dlatego zawsze jej pomagałem. W końcu wychowywała dwójkę dzieci sama. Ale pewnego dnia zrozumiałem, że robię to na darmo. Jeden jej komentarz skłonił mnie do przemyślenia swojej postawy – od tego czasu nie pożyczam nikomu pieniędzy.

Kiedy koleżanka dostała wypłatę, podeszła do mnie przed wszystkimi innymi pracownikami i oddała mi dług, mówiąc:

— Jak od serca oderwane.

Czułem się okropnie. Wszyscy patrzyli na mnie, bo nie wiedzieli, że to ona jest moim dłużnikiem. Wydawało się, jakby to ona pożyczała mi pieniądze. Gdy ta koleżanka awansowała na stanowisko kierownicze i osiągnęła sukces finansowy, pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Było też inne zdarzenie. Pewnego razu mieliśmy kupić nową lodówkę. Kwota była już uzbierana – czekaliśmy tylko na weekend. Jednak dzień przed zakupem, przyjaciel zwrócił się do mnie o dokładnie taką samą kwotę pożyczki. Zapewniał, że odda wszystko po miesiącu.

Wtedy byłem jeszcze “zielony” i naiwny, więc pomogłem koledze. Tym bardziej, że stara lodówka działała nadal, więc zakup nie był pilny. Jednak w ciągu tego miesiąca przyjaciel rozwiódł się z żoną i wyjechał na stałe do innego miasta. Wszelkie kontakty z nim zostały zerwane. Spotkaliśmy się ponownie dopiero po 5 latach. Ale on chciał oddać dług. Odmówiłem, proponując mu, żeby kupił sobie za nie sumienie.

Raz także moja sąsiadka mnie nauczyła. Kiedy spotkaliśmy się razem w sklepie, poprosiła mnie o opłacenie swoich zakupów, ponieważ zapomniała portfela w domu. Minęły dwa lata od tamtego czasu – pieniędzy nigdy nie zwróciła. Udaje, że nic się nie stało, a mnie jest niewygodnie przypominać, że jest emerytką. Ale kwota była spora. Nie sądźcie, że jestem takim łatwowiernym, oczekującym zwrotu pieniędzy za chleb i mleko.

Kiedy pomaga się komuś, od razu zaczyna się odwracać i oddalać. Dlatego skończyłem z dobrymi uczynkami. Bez względu na to, ile pożyczałem, pieniądze rzadko były zwracane. A relacje jeszcze się psuły. Jest jedna znajoma, która wciąż odwraca głowę na spotkaniach, chociaż pożyczyłem jej pieniądze w czasach studenckich.

Jeśli ktoś prosi mnie o pieniądze, mówię, że nie mam gotówki – wszystkie pieniądze są na karcie. Nie korzystam z bankowości internetowej z zasady, a na szukanie bankomatu nie mam czasu. W skrócie, można wymyślić wiele wymówek. Dlatego uważam, że lepiej nie psuć przyjaźni ani więzi rodzinnych długami i prezentami. Szkoda nie pieniędzy, szkoda związków.