Pojechałam do męża, już wiedząc, że wkrótce się rozwiedziemy… Byłam bardzo zdenerwowana

Kiedy coś, co służyło przez długi czas, psuje się, można to wyrzucić i kupić coś nowego. Jednak mądrzy ludzie chcą, aby stare rzeczy służyły jeszcze długo i sami je naprawiają, zamiast biec do sklepu po coś nowego.

Podobnie jest z relacjami między ludźmi. Zazwyczaj nikt nie chce się godzić i szukać sposobów na naprawę relacji, ludzie po prostu wolą się rozstać i znaleźć kogoś nowego. W takich przypadkach związki kończą się wielkim skandalem.

Moi znajomi zaczęli się bardzo często kłócić i oboje wiedzieli, że wkrótce się rozstaną, ale nikt nie znał dokładnego powodu. Byli małżeństwem przez około dziewiętnaście lat, w tym czasie wychowali córkę i dorobili się domu na przedmieściach. Wszystko było dobrze, ale w ciągu ostatnich sześciu miesięcy ich relacje zaczęły się psuć. Miałam przeczucie, że wkrótce się rozwiodą. Potem, dosłownie po miesiącu, spotykam tę znajomą i ona jest w doskonałym nastroju, z opalenizną, mimo że jest dopiero kwiecień. Opowiedziała mi, że teraz z mężem świetnie się dogadują i wszystko nagle się poprawiło.

To wydarzyło się na początku wiosny, kiedy ich córka pojechała na wakacje ze znajomymi. W tym czasie ja i mój mąż dosłownie nienawidziliśmy się nawzajem i nie chcieliśmy być razem. Chciałam pojechać gdzieś z przyjaciółką, żeby tylko nie widzieć męża, a on planował wyjazd za miasto na ryby. Jednak tuż przed wyjazdem mąż zadzwonił i poprosił, żebym szybko wróciła do domu, bo chce mi coś ważnego powiedzieć. Byłam już gotowa na rozwód i nasze relacje w tamtym momencie nie mogły się poprawić. Wjechałam do garażu i ciężko westchnęłam, otwierając drzwi do domu. Przy wejściu były rozsypane róże, zapalone świece prowadziły na kuchnię na drugim piętrze.

Mąż nawet kupił jakieś czerwone balony i nie rozumiałam, z jakiej okazji to wszystko przygotował. Było mi tak miło, że aż się rozpłakałam, bo spodziewałam się, że właśnie dzisiaj nasze małżeństwo się skończy, a tu mąż zorganizował taki romantyczny wieczór i sam przygotował jedzenie. Męża nie było w kuchni, ale wiedziałam, że jest gdzieś w domu i podszedł do mnie cicho od tyłu.

Podobał mi się ten wieczór, w końcu omówiliśmy, co się między nami działo, zrozumiałam, że rozwodu nie będzie. Rano obudziliśmy się i pocztą przyszły bilety na dwutygodniowe wakacje za granicą. Okazało się, że mamy wylecieć już za dwa dni, więc musiałam szybko się spakować i przygotować do tego niespodziewanego wyjazdu. Mąż próbował mnie przekonać, że nie wie, skąd są te bilety i że niczego nie kupował. Ale wiedziałam, że to jego sprawka.

W końcu postanowiłam dalej go nie wypytywać, bo musieliśmy już wkrótce lecieć na wakacje. Do ostatniej chwili nie wierzyłam, że to nie on, przecież też zamierzał się ze mną rozwieść, a potem spotkaliśmy się z córką, której nie widziałam od kilku miesięcy.

— Nie macie pojęcia, jak miałam dość tego, że codziennie się kłócicie i mówicie sobie bardzo bolesne słowa! — powiedziała córka na powitanie. — Wszystko rozwiązało się dzięki jednemu romantycznemu wieczorowi, który uratował wasze małżeństwo przed rozwodem. Musiałam wydać na to dużo pieniędzy. Nawet swoje oszczędności przeznaczyłam na to romantyczne wydarzenie i bilety. Z przyjaciółkami planowałyśmy wszystko przez kilka dni, a potem w kilka godzin zorganizowałyśmy to w domu, żeby zdążyć przed waszym powrotem.

— Nie wyobrażasz sobie, jak byłam zmęczona przez ten czas! Nie zdążyłyśmy wszystkiego przygotować, a już zobaczyłyśmy, jak przyjeżdżasz samochodem, więc uciekłam tylnym wyjściem, żeby nie zostać zauważoną. Zadzwoniłam też do taty i powiedziałam, żeby szybko ściągnął cię do domu, bo chciałaś poważnie z nim porozmawiać i zamierzałaś wieczorem wyjechać na wakacje. Tata w pośpiechu do ciebie zadzwonił i musiał nawet wcześniej skończyć pracę.

Okazuje się, że dzieci są zdolne do wszystkiego, nawet do tego, by zaskoczyć rodziców do tego stopnia, że do ostatniej chwili nie podejrzewali, kto to zrobił. Jestem bardzo wdzięczna swojej córce, że uratowała moje małżeństwo.