Pół roku temu moja żona zostawiła mnie z naszą 5-letnią córką. Znalazła sobie kochanka i gdy zaproponował jej wyjazd za granicę, zgodziła się z radością. Mimo że było to dla mnie jak grom z jasnego nieba, nie próbowałem jej powstrzymywać. Jaki sens trzymać kogoś, kto wybrał kogoś innego? Ale niedawno w moim domu zadzwonił telefon

Pół roku temu moja żona zostawiła mnie z naszą 5-letnią córką. Znalazła sobie kochanka i gdy zaproponował jej wyjazd za granicę, zgodziła się z radością. Mimo że było to dla mnie jak grom z jasnego nieba, nie próbowałem jej powstrzymać. Jaki sens trzymać kogoś, kto wybrał kogoś innego?

Żona wyjechała, a my zostaliśmy sami. Choć minęło pół roku, córka wciąż nie może się uspokoić. Bardzo brakuje jej matczynej miłości. Widać, jak tęskni za matką. Ja też długo nie mogłem pogodzić się z tym, że zostaliśmy we dwoje. Jedyną rzeczą, która mnie trzyma, jest moja córka. Staram się być jak najlepszym ojcem, ale rozumiem, że nikt nie zastąpi matki.

Niedawno dostałem wiadomość od żony z prośbą o spotkanie. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to zaskoczyło. Nie rozumiem, dlaczego nagle postanowiła pojawić się po pół roku. Przez cały ten czas ani razu nie zadzwoniła, żeby dowiedzieć się, jak się ma córka, a teraz prosi mnie o spotkanie. Długo się zastanawiałem, czy się zgodzić. Nadal kocham żonę, mimo jej czynu. Dlatego postanowiłem się spotkać i przynajmniej dowiedzieć się, czego chce.

Kiedy ją zobaczyłem, od razu przypomniało mi się nasze wspólne życie i zapragnąłem wrócić do tych szczęśliwych chwil. Żona wyraźnie była zdenerwowana. Kiedy usiadłem, zaczęła przepraszać. Powiedziała, że bardzo żałuje swojego czynu.

Poprosiła, żebym opowiedział o córce. Po mojej opowieści, już płacząc, poprosiła o przebaczenie i pozwolenie na powrót. Mówiła, że tęskni za mną i córką. Myślała, że kocha swojego nowego wybranka, ale dopiero po wyjeździe zrozumiała, że kocha tylko mnie.

Od kochanka odeszła po miesiącu. Ale przez cały ten czas nie wiedziała, jak wrócić. Było jej wstyd za zdradę. Jej słowa poruszyły mnie, ale jednocześnie zraniły. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. W kawiarni powiedziałem, że się zastanowię. Na tym się pożegnaliśmy. Obiecałem zadzwonić do niej za kilka dni.

W domu długo myślałem, co zrobić. Miałem mieszane uczucia. Kocham żonę i chcę, żeby wróciła. Ale nie mam do niej zaufania. Pół roku, które spędziliśmy bez niej, było dla mnie bardzo trudne. I nie mogę tak po prostu jej wybaczyć.

Myślę, że córka byłaby szczęśliwa. Powrót matki to najlepsze, co mogę dla niej zrobić. To naturalne, że każde dziecko potrzebuje matczynej czułości, miłości i troski. Zwłaszcza dziewczynka. Są rzeczy, którymi córka może się podzielić tylko z mamą. Ale obawiam się, że żona pobędzie trochę z nami i znowu nas zostawi.

Teraz nie wiem, jak postąpić, żeby wszystkim było lepiej. Czy warto wybaczyć żonie i dać szansę naszemu związkowi? Czy też ponowne zaufanie po zdradzie to kompletna głupota?