Syn poinformował mnie, że wkrótce przyprowadzi swoją przyszłą narzeczoną, aby się z nami zapoznała. Tak bardzo ją wychwalał, że aż promieniowałam ze szczęścia. Tydzień przygotowywałam się do tego dnia, kupiłam nowy obrus, cały dzień stałam przy kuchni. Wieczorem przyszła ta kobieta, ale nie tak sobie ją wyobrażałam

Niedawno obchodziłam swoje 57. urodziny, jestem rozwiedzioną kobietą i mam dwoje dorosłych dzieci. Moja córka Maria wyszła za mąż już dawno i jest mamą dwóch chłopców. Na szczęście znalazła sobie bardzo dobrego męża: jest bardzo pracowity, dobrze zarabia, pomaga w domu i kocha swoje dzieci. Moja córka jest bardzo szczęśliwą kobietą w małżeństwie i cieszę się z jej szczęścia.

O przyszłość mojej córki jestem spokojna, i chciałabym, żeby moje młodsze dziecko, mój syn Piotr, również miał takie szczęśliwe życie rodzinne, ale jemu nie poszczęściło się w życiu osobistym, co mnie bardzo martwi.

Potem, niespodziewanie, syn wspomniał, że spotyka się z jedną kobietą, ale na razie mnie z nią nie przedstawi, dopóki nie upewni się, że wszystko między nimi jest dobrze i że to ona jest jego drugą połową.

Kiedy rozmowa zeszła na temat poznania jego nowej partnerki, która miała stać się moją synową, uprzedził mnie, że jest trochę starsza od niego, ale że jest bardzo dobrą, serdeczną i pracowitą osobą. Tak ją wychwalał, że nie mogłam się doczekać spotkania z nią.

Długo przygotowywałam się na jej przyjście, nawet kupiłam nowy obrus na stół. Cały dzień od rana do wieczora spędziłam w kuchni i z niecierpliwością czekałam na chwilę, kiedy zobaczę swoją przyszłą synową, matkę moich wnuków.

Kiedy jednak weszła do mojego mieszkania, byłam, delikatnie mówiąc, bardzo rozczarowana – kobieta wyglądała na bardzo dojrzałą, miała zmęczony wygląd i była ubrana tak prosto, że w porównaniu z nią wyglądałam znacznie lepiej, mimo swojego wieku. Ale to nie było najgorsze – w trakcie naszej rozmowy okazało się, że była już dwukrotnie rozwiedziona i sama wychowuje trójkę dzieci. Cały wieczór syn opowiadał, że ma trudną przeszłość i trzeba ją zrozumieć.

Nie takiej osoby oczekiwałam jako przyszłej żony mojego jedynego syna, o czym jej wtedy prosto powiedziałam. Ona się obraziła i próbowała mnie przekonać, że posiadanie trójki dzieci nie przeszkodzi jej w obdarowaniu mnie kolejnym wnukiem. W ogóle nie mogłam uwierzyć w jej słowa, było to dla mnie coś niezrozumiałego.

Nie wiem, jak teraz wytłumaczyć synowi, że taka kobieta nie jest dla niego odpowiednia. Oczywiście chcę, żeby był szczęśliwy i założył rodzinę, ale z matką wielodzietną nie może mieć szczęśliwej przyszłości. On nawet nie wyżywi jej dzieci, nie mówiąc już o ich przyszłym wspólnym dziecku.

Ale syn mówi, że ją szczerze kocha i przygotowuje się do ślubu. Jak mogę go przekonać, że nigdy nie będzie szczęśliwy z nią i jej dziećmi? Nie będę mogła pójść na to wesele, wstyd mi nawet zapraszać tam swoją rodzinę.