Wieczorem po pracy poszłam do sklepu i przypadkowo spotkałam tam męża mojej przyjaciółki z jakąś kobietą. On też mnie zauważył i zrozumiał, że teraz wszystko wiem. Od tego czasu nie dzwonię do mojej przyjaciółki Marii, czuję się winna

Szczerze mówiąc, bardzo długo się wahałam, zanim postanowiłam napisać o swoim życiu tutaj, ale dni mijają szybko, a spokoju mi to nie przynosi, bardzo chciałabym zrozumieć, czy postąpiłam właściwie. Bardzo chcę podzielić się swoją sytuacją z czytelnikami, aby poczuć ulgę i spokój.

Napiszę trochę o swoim życiu, aby wszystko było jasne.

Jestem mamą dwójki małych dzieci, mam dobrego i troskliwego męża, o takim, o jakim marzy każda kobieta w dzisiejszych czasach, ponieważ naprawdę jest bardzo dobrym człowiekiem. Nie żyjemy luksusowo, przyznaję, ale mamy własne mieszkanie, dobry samochód, raz w roku możemy sobie pozwolić na wakacje za granicą.

Jednym słowem, uważam swoją rodzinę za wzorcową, wszyscy brali z nas przykład, a dla mnie rodzina to największa ludzka wartość, którą trzeba pielęgnować i chronić, ponieważ tylko w szczęśliwej rodzinie można być szczęśliwym człowiekiem.

A całkiem niedawno dowiedziałam się, że mąż mojej przyjaciółki spotyka się z inną. Spotkałam go z tą kobietą w sklepie, razem kupowali jakieś produkty, od razu zrozumiałam, że gdzieś razem mieszkają, wynajmują jakieś mieszkanie.

Marię znam jeszcze ze szkoły, przyjaźnimy się od wielu lat, więc nie mogłam tego tak po prostu zostawić. Po tym spotkaniu zadzwoniłam do jej męża i on mi się do wszystkiego przyznał, ale powiedział, że rozczarował się tą kobietą i już się nie spotykają, rozstali się.

Zrozumiał, że to był błąd, prosił, żebym nic nie mówiła Marii.

I przemilczałam. Bałam się, że jeśli powiem Marii prawdę, którą niedawno poznałam, to oni się rozwiodą i zrujnuję ich rodzinę.

Ale minęło trochę czasu, a ja nie mogę patrzeć Marii w oczy, ciągle czuję przed nią winę, nie mogę z nią rozmawiać tak, jak kiedyś. Mam ciężar na sercu, którego nie potrafię wyrazić słowami, jakbym wobec niej zawiniła. Może postąpiłam niewłaściwie, nie wiem. Ostatnio rzadziej się z Marią spotykam, bo wiem, że mi ufa, a ja może nie postąpiłam zgodnie z sumieniem.

Nie wiem, może powinnam jej wszystko powiedzieć, bo trudno mi z tym żyć? Jak postąpić właściwie? Może można jeszcze coś zmienić, póki nie jest za późno? Czy warto wtrącać się w czyjąś rodzinę ze swoimi wizjami i radami?