— Wstyd, że moja żona się mną nie opiekuje. Mama mówi, że tak nie powinno być

— Wszystkie koleżanki tylko mówią, jaki mam cudownego męża — opowiada Oksana. — Jak tylko słyszą, że pomaga z dzieckiem, niemal mdleją. A on nie tylko zostaje z córką sam, ale też wychodzi na spacery z wózkiem. Gotuje, kiedy nie zdążę. Nawet układa dziecko do snu, przebiera ją, czyta bajki. Mam trochę trudności z dzieckiem, a on mi pomaga.

— To wspaniale, gdy jest taki mężczyzna obok.

— Nie sądzę, żeby robić z niego bohatera tylko dlatego, że wypełnia swoje obowiązki rodzicielskie. Nikt nie mówi kobiecie, że jest wspaniała, bo karmi i przewija dziecko. On jest dobry i sumiennie robi to, co powinien jako mąż i rodzic. Nie uważam, żeby to wszystko było pomoc — to jego obowiązek, tak samo jak mój.

Wiktor i Oksana mają małą córeczkę, która ma zaledwie cztery miesiące. Długo starali się o dziecko, a po leczeniu urodziła im się zdrowa córeczka.

— Rodzice męża przeprowadzili się do swojego mieszkania na prowincji, a nam zostawili jednopokojowe mieszkanie w stolicy, bo bardzo się cieszyli, że mają wnuczkę — opowiada Oksana. — Teść prowadzi swój biznes od dawna. Jesteśmy wdzięczni rodzicom za taki prezent, bo wynajmowanie mieszkania w stolicy jest bardzo drogie. Czasem przyjeżdżają do nas, żeby pobyć z wnuczką.

— Teściowa ma bardzo wygodne życie, jej mąż to pracowity człowiek. Zarobił na dwa mieszkania, zbudował dom, zrobił remonty. Zawsze zabierał żonę na wakacje, kupował jej biżuterię i futra. Teściowa poświęciła cały czas swojemu synowi, a gdy dorósł, postanowiła nie pracować i skupić się na sobie. Teraz siedzi w domu i chodzi do salonów piękności.

W zeszły weekend teściowie przyszli w odwiedziny.

— Wpadli na krótko, byli w mieście i zjedli gdzieś kolację. Chcieli zobaczyć wnuczkę. Siedzimy przy stole, zrobiłam herbatę, oni bawili się z wnuczką, a ona marudziła. Wiktor był wtedy w pracy. Gdy wrócił, teściowa kazała mi iść i nakarmić męża, a ona zostanie z dzieckiem. Odmówiłam, bo córka była niespokojna i nie chciałam jej przekazywać z rąk do rąk. Powiedziałam, że mąż jest samodzielny, może sobie sam podgrzać kolację.

Mąż Oksany znalazł w lodówce zupę i ziemniaki, podgrzał je i poszedł się przebrać do pokoju.

— Teściowa była bardzo niezadowolona, patrzyła na mnie z wyrzutem i zaczęła mówić, że tak nie można traktować męża. Przez całe życie kręciła się wokół swojego żywiciela, gotowała mu, dbała o niego. Mówiła, że skoro i tak całymi dniami siedzę w domu z dzieckiem, to nie ma nic złego w tym, żeby wstać i podgrzać kolację. Odpowiedziałam, że w naszej rodzinie tak się nie robi, a mąż jest przyzwyczajony do samodzielności, bo ja dbam o to, żeby zawsze była gotowa jedzenie. Zrobiło mi się smutno, wzięłam córkę i poszłam ją położyć spać, a mąż poszedł odprowadzić rodziców.

Oksana położyła córkę, wróciła do Wiktora i zauważyła, że zachowuje się dziwnie.

— Siedział przy komputerze i nie reagował na mnie. Pytałam go długo, co się stało. W końcu odpowiedział, że wstydzi się przed rodzicami, że tak go traktuję. Byłam w szoku. Nie rozumiem, dlaczego podgrzana kolacja miałaby tak wpłynąć na nasze relacje. Przecież całymi dniami zajmuję się dzieckiem, gdy mąż jest w pracy. To też ciężka praca. Nie sądzę, żebym musiała rzucać wszystko i obsługiwać męża, bo on jest dorosły i potrafi o siebie zadbać.

Może jednak Oksana powinna przy teściowej przywitać męża z wszelkimi honorami, żeby nie miała do niej pretensji?