Z powodu synowej tracę kontakt z synem…

Póki Adam nie poznał Natalii, mieliśmy wspaniałe relacje. Byliśmy z synem bardzo blisko, ale synowa wszystko zniszczyła. Przed jej pojawieniem się, Adam dzielił się ze mną wszystkim, opowiadał o swoich przeżyciach i pomagał, jak tylko mógł. Teraz zachowuje się, jakby był obcy. Nie, nie myślcie, że był maminsynkiem. Jednak teraz nasze rodzinne więzi całkowicie się zerwały.

Natalia pojawiła się w jego życiu w zeszłym roku. Poznali się przez media społecznościowe. Na początku nie planował niczego poważnego, mówił, że nie jest w jego typie. Ale potem jakoś to wszystko się potoczyło. Na początku mi się podobała — porządna dziewczyna, bez wulgarnych zdjęć, jak to teraz bywa u młodych dziewczyn. Dlatego zachęcałam go do niej, ale gdybym tylko wiedziała, jak to się dla mnie skończy…

Po pierwszej randce Adam jakby zmienił się nie do poznania. Nawet pomyślałam, że Natalia go zaczarowała. Przedtem mówił, że “taka sobie”, a tu nagle opowiadał mi o miłości swojego życia. Kupował jej takie bukiety, jakich nigdy nie widziałam. Do nocy rozmawiał z nią przez telefon i gapił się na jej zdjęcia. Codziennie zabierał ją do kawiarni i nie chciał się z nią rozstawać. Biegał za nią jak piesek.

Po trzech miesiącach przyprowadził Natalię do naszego domu i oznajmił, że zdecydowali się pobrać. Na dodatek, synowa okazała się w ciąży. Cieszyłam się dla nich, bez względu na okoliczności, więc nie miałam zamiaru sprzeciwiać się ślubowi. Ale od tego momentu zaczął się koszmar.

Zamieszkali u mnie. Natalia okazała się fatalną gospodynią. Nie była w stanie umyć nawet swojego talerza, a o jakiejkolwiek pomocy nie było mowy. A Adam biegał wokół niej i spełniał każde jej życzenie. Po pracy latał z miotłą, a ona leżała na kanapie. Czy to normalne?

Mieszkali u mnie trzy miesiące. Nie wtrącałam się w ich relacje, choć czasami było mi bardzo ciężko się powstrzymać. Ale Adam nalegał na przeprowadzkę, bo Natalia skarżyła się, że moje uwagi bardzo ją stresują. Tak, to ja wyszłam na najgorszą. Myślę, że to był tylko pretekst, żeby szybciej się wyprowadzić. I przy okazji, po przeprowadzce Natalia straciła dziecko.

Od tego czasu minęło pół roku. Młodzi w ogóle ze mną nie rozmawiają, bo synowa obwinia mnie o to, co się stało. Z naszych bliskich relacji z synem nie zostało ani śladu. Bardzo rzadko dzwoni i prawie mnie nie odwiedza. Nie mieliśmy otwartego konfliktu, ale zachowuje się jakoś dziwnie. Nie czuję się winna za poronienie synowej, bo naprawdę jej nie dotykałam.

Dlaczego to moja wina? Pewnie nie powinnam była ich przyjmować, i problemów by nie było. A tak, zrobili ze mnie winną i zostawili mnie, żebym się męczyła, analizując wszystko w sobie. Ale moja sumienie jest czyste, cokolwiek synowa nie wymyśli. Żałuję tylko, że Adam bardziej wierzy jej niż mnie. Bardzo za nim tęsknię. Brakuje mi tego kochającego, rozumiejącego synka, którego ukradła mi synowa.

Rozumiem, że Natalia to kobieta z charakterem, ale przy wzajemnej chęci mogłybyśmy znaleźć wspólny język. Myślę, że celowo odsunęła ode mnie syna, żeby go kontrolować. Pozostaje mi tylko pogodzić się z sytuacją i mieć nadzieję, że kiedyś nasze relacje się odbudują. Bardzo wierzę, że kiedyś wszystko będzie tak jak dawniej.