Znalazłem skrytkę żony i postanowiłem dojść do prawdy…

Żona powiedziała Arturowi, że chce się przejść przed snem. Ten nie miał nic przeciwko. Zwłaszcza że planował oglądać mecz. Zresztą, Irena często spacerowała wieczorami. Nawet w złą pogodę.

— Jest mróz — powiedział jej mąż.

— Czy to problem? Ubiorę się cieplej.

Kiedyś Artur chciał wyjść na spacer z żoną, ale ta mu odmówiła. Powiedziała, że potrzebuje pobyć sama.

Tak żyli. Irena spacerowała, a Artur siedział przed telewizorem. Ale potem stało się coś niespodziewanego!

W sobotę Artur obudził się bardzo wcześnie. Zauważył, że jego kapcie się rozpadły — podeszwa odkleiła się. Sięgnął do szafy po inne.

W pierwszym pudełku były buty żony, a w nich pieniądze. Jasne, że Artur ucieszył się z takiego znaleziska. Jednak zastanawiał się: po co Irena tam je schowała i skąd wzięła te pieniądze?

Warto zaznaczyć, że Irena bardzo dbała o porządek. Wszystko miało swoje miejsce, więc na pewno nie rzuciłaby pieniędzy do pudełka. Artur pomyślał, że może to on sam mógł to zrobić. Miał swoje skrytki, ale w innych miejscach.

Zwykle oni z żoną trzymali pieniądze w górnej szufladzie. Jeśli ktoś czegoś potrzebował, brał stamtąd określoną sumę. Pod koniec miesiąca siadali i omawiali wydatki. W pełni sobie ufali i do niedawna Artur nie obwiniał żony o rozrzutność. A tu taka niespodzianka!

Postanowił porozmawiać z żoną i dowiedzieć się, co to za pieniądze. Ale potem wpadł na inny pomysł. Zdecydował śledzić żonę, aby dowiedzieć się, dokąd chodzi wieczorami. Zresztą, Irena wzięła pieniądze z pudełka przed kolejnym „spacerem”.

To zaskoczyło Artura, więc postanowił kontynuować śledztwo.

Po kilku dniach pieniądze znów pojawiły się w szafie. Potem znowu zniknęły. I pojawiły się ponownie.

Okazało się, że pudełko na buty służyło Irenie jako bank. Był ciekawy, na co wydaje pieniądze.

Nie mógł zapytać wprost. Dlatego postanowił iść za nią podczas spaceru, aby w końcu rozwiązać zagadkę.

Kiedy żona wyszła na kolejny spacer, poszedł za nią. Irena weszła do sklepu i zaczęła coś wybierać, patrząc na witrynę. Potem kobieta skierowała się w stronę starego bloku. Gdy Irena weszła do klatki, Artur poszedł za nią.

Artur pomyślał, że żona go zdradza. Był pewien, że tam mieszka kochanek Ireny. Mężczyzna przygotował się na awanturę.

Nie odważył się jednak wejść prosto do mieszkania. W domu nie dał po sobie poznać, że wie o „przygodach” żony. Położył się na kanapie i udawał, że śpi. Nawet nie słyszał, kiedy żona wróciła. Na razie nic nie mówił córce.

Po kilku dniach Artur postanowił pójść do tego mieszkania. Jednak nikt nie otworzył drzwi. Mężczyzna pomyślał, że kochanek po prostu się przestraszył. Dlatego walił w drzwi i krzyczał tak, że sąsiedzi zaczęli wyglądać.

Wtedy drzwi się otworzyły. Artur zacisnął pięści i wszedł do środka. Na progu zobaczył starszą kobietę.

— Gdzie on jest? — krzyknął Artur.

— Kogo pan szuka? — zapytała kobieta.

Artur zaczął biegać po mieszkaniu, szukając kochanka żony. Potem zauważył na fotelu torbę, którą wcześniej przyniosła żona.

— Co tutaj jest? — zapytał.

— Irena przyszła, kupiła mi zakupy i posprzątała.

Artur nic nie rozumiał, bo ta staruszka na pewno nie była krewną jego żony. Okazało się, że Irena po prostu pomagała samotnej starszej kobiecie, która znalazła się w trudnej sytuacji życiowej.

W domu małżonkowie poważnie porozmawiali i wyjaśnili sobie wszystko. Artur przeprosił żonę, bo wyobraził sobie niestworzone rzeczy!

— Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? — zapytał Artur.

— A co byś powiedział? Zacząłbyś narzekać, że nam samym brakuje na życie — odpowiedziała Irena.

— Może masz rację. Teraz będziemy razem chodzić do tej pani? Trzeba jej przynieść ziemniaki, właśnie przywiozłem od mamy.

— Jasne! — ucieszyła się Irena.