Żona odeszła, żeby już więcej nie sprzątać po mnie

Żona narzekała, że jej nie pomagam. Że musi gotować sama i sprzątać.

Svetlana ciągle mnie drażniła, jeśli nie zdejmowałem butów w korytarzu. Jaki problem? Trudno jej szybko przetrzeć podłogę po mnie? Kilka minut pracy, a tyle narzekań!

Byliśmy małżeństwem ponad 10 lat. A potem mnie zostawiła. Powiedziała, że znalazła innego mężczyznę. Bardziej schludnego. No to szerokiej drogi!

Sam sobie poradzę. Obejrzę się bez żony.

Od tego czasu minęły dwa lata. I w domu mam, nawiasem mówiąc, czysto. Umyć jedną talerz nie jest dla mnie problemem.

Pralka radzi sobie z brudnym praniem. To czemu ona ciągle narzekała, że jest dużo prania?

Mama upiekła mi pierożki. Zaparzyłem herbatę i cieszę się chwilą. Jeszcze ciepłe. A jakie aromatyczne!

— Synku, przygotowałam kolację. Na śniadanie napiekę naleśników i przyniosę. W weekend przyjadę, posprzątam. Więc nie przejmuj się!

— Dziękuję, mamusiu.

I po co mi żona z taką mamą? Teraz nikt mi nie truje nerwów i nie zarzuca, że leżę na kanapie.

Cokolwiek kto by nie mówił, życie jest piękne.