Pewnego wieczoru, gdy przyszłam w odwiedziny do dzieci, mojego syna jeszcze nie było z pracy. Usiadłam z Martą, moją synową, przy herbacie. Wszystko wyglądało jak zwykle, z jedną różnicą: widziałam, że Marta długo zbiera się na odwagę, by coś powiedzieć. W końcu zdecydowała się i powiedziała: „Proszę już do nas nie przychodzić, lepiej niech Michał odwiedza panią sam.” Od tamtej pory przestałam ich odwiedzać. Syn wciąż przychodził do nas – odpoczywał, jadł, ale zawsze sam. Minęło sporo czasu… aż pewnego dnia to Marta zadzwoniła pierwsza
Tak się złożyło, że dziś sama jestem teściową. Zanim mój syn się ożenił, często słyszałam od koleżanek skargi na ich synowe. Zawsze myślałam, że same są sobie winne, że nie… Continue reading "Pewnego wieczoru, gdy przyszłam w odwiedziny do dzieci, mojego syna jeszcze nie było z pracy. Usiadłam z Martą, moją synową, przy herbacie. Wszystko wyglądało jak zwykle, z jedną różnicą: widziałam, że Marta długo zbiera się na odwagę, by coś powiedzieć. W końcu zdecydowała się i powiedziała: „Proszę już do nas nie przychodzić, lepiej niech Michał odwiedza panią sam.” Od tamtej pory przestałam ich odwiedzać. Syn wciąż przychodził do nas – odpoczywał, jadł, ale zawsze sam. Minęło sporo czasu… aż pewnego dnia to Marta zadzwoniła pierwsza"