Z Markiem byliśmy małżeństwem tylko kilka lat. On w domu robił dosłownie wszystko: robił zakupy, sprzątał, prał, gotował obiady. Aż pewnego dnia po prostu spakował walizki i wrócił do swoich rodziców. Ja siedziałam wtedy w kuchni w zupełnym milczeniu, patrząc, jak się pakuje. To był moment, w którym otworzył mi oczy na nasze życie. Od tamtej chwili wstydzę się spojrzeć ludziom w oczy, a najbardziej teściom
Po jednej z naszych kłótni Marek stwierdził, że ma dość. Wyjaśnił mi, że jest zmęczony obowiązkami domowymi i że nie potrafi żyć w takim bałaganie. Nie chciał już dłużej pracować… Continue reading "Z Markiem byliśmy małżeństwem tylko kilka lat. On w domu robił dosłownie wszystko: robił zakupy, sprzątał, prał, gotował obiady. Aż pewnego dnia po prostu spakował walizki i wrócił do swoich rodziców. Ja siedziałam wtedy w kuchni w zupełnym milczeniu, patrząc, jak się pakuje. To był moment, w którym otworzył mi oczy na nasze życie. Od tamtej chwili wstydzę się spojrzeć ludziom w oczy, a najbardziej teściom"