Usuń ją od razu z naszego domu, synu, muszę ci o niej coś powiedzieć
Nieźle się dogaduję z jedną koleżanką z pracy. Pewnego dnia podzieliła się ze mną historią ze życia swojego brata.
Wszystko, co mi opowiadała, działo się tak dawno temu. Piotrek, bo tak nazywał się chłopak, właśnie skończył 40 lat. Żył z matką, nie miał własnej rodziny. Ale wszystko mu pasowało. I dlaczego nie? Zawsze był syty, rzeczy zawsze były czyste, a go zawsze kochano.
Nadszedł ten przełomowy dzień, kiedy zakochał się w Małgosi. Potem postanowił przedstawić ją matce. Kobieta bardzo się ucieszyła, że jej głupi syn wreszcie znalazł sobie parę. Już nie marzyła, że będzie siedzieć z jego dziećmi. Córki dorastały, nie miały nic do babci, a Piotrkowi dawno już czas założyć rodzinę.
Dziewczyna wprowadziła się do nich. Syn zaczął pracować więcej, aby utrzymać rodzinę, bo chcieli, żeby mieli dzieci. Synowa była w domu z jego matką. Cały ten czas przyglądali się sobie nawzajem. Małgosia podobała się kobiecie – skromna i uśmiechnięta.
Ale wszystko potoczyło się inaczej, niż wszyscy się spodziewali. Pewnego dnia, gdy dziewczyna została sama, rzuciła pantoflem w kota. Kocur się zdenerwował i teraz nie przegapił okazji, żeby narobić dziewczynie kłopotów. On robił różne rzeczy: niszczył dziewczynie rajstopy, brudził kapcie czy coś jeszcze wymyślał.
Nikt nie zauważał trudnych relacji między dziewczyną a kotem. Wszyscy myśleli o czymś zupełnie innym – jak przygotować ślub. I wszystko było w porządku, wszyscy byli szczęśliwi, dopóki nie wydarzyła się tragedia ze teściową. Kobiecie stało się źle, nie wstawała z łóżka. Syn był zaniepokojony i wezwał karetkę. Podczas podróży do kliniki kobieta wpadła w śpiączkę. Piotrek nie chciał, żeby matka była w szpitalu, więc robił wszystko, co w jego mocy, żeby po kilku dniach zabrać ją do domu.
Przez tę sytuację mężczyzna musiał pracować jeszcze więcej – przecież trzeba było płacić za leki. Synowa zajmowała się kobietą w domu. Wtedy dowiedzieli się, kto jest kim.
Małgosia była przekonana, że teraz kobieta to “warzywo” i kontynuowała swoją wojnę z kotem. Ciągle powtarzała, że nienawidzi wszystkich w tym domu. I że gdy kobieta, nareszcie, umrze, będzie mogła sprzedać mieszkanie i zostawić Piotrka. Co więcej, ciągle biła staruszkę, tak, że zostawały siniaki. Ale starannie je ukrywała, bo bała się, że syn zobaczy i wtedy – zepsuje jej plan.
Pewnego wieczoru, gdy Piotrek był zajęty swoimi sprawami, Małgosia znów kręciła się wokół teściowej. Niespodziewanie kobieta otworzyła oczy. Małgosia się przestraszyła, bo pomyślała, że kobieta umiera. Pobiegła do łazienki, żeby się umyć i wrócić do siebie.
Gdy wróciła, otuliła ją. Kobieta siedziała na łóżku. Wtedy powiedziała synowi:
“Nie będzie ślubu. Teraz opowiem ci coś o niej. Lepiej od razu ją wyganiaj”.
