Jak nieznajomy zrobił propozycję dziewczynie, która zapłaciła za niego w sklepie

Karolina stała przy kasie w sklepie. Długa kolejka rano była zwykłym zjawiskiem w tym sklepie. Wcisnął się przez kolejkę, Wojciech zwrócił się do niej:

– Zapłać też za mnie, proszę.

Karolina spojrzała na niego, odwracając twarz ku długiej kolejce. Wszyscy westchnęli z niezadowoleniem, ale nic nie powiedzieli, prawdopodobnie myśląc, że młodzi przyszli razem. Wreszcie, docierając do kasy, Wojciech położył tabliczkę czekolady obok zakupów dziewczyny. Okazało się, że mają takie same upodobania. Prawdopodobnie to skłoniło ją do zapłacenia za niego.

Zaczął długo dziękować za to podejście i tak dalej, ale Karolina skinęła głową i poszła w swoje sprawy. To był piękny, trochę chłodny poranek jesienią. W takie dni chciałoby się usiąść przy oknie z filiżanką herbaty i czytać ulubioną książkę, wtulając się w koc, albo wyjść na ulicę i spacerować po parku.

Wieczorem Karolina wracała do domu sama, bez przyjaciółki. Ale postanowiła pójść na spacer ze swoim nowym znajomym. Karolina powoli szła chodnikiem, kiedy nagle usłyszała męski głos: ktoś ją wołał. Tak, to był ten sam chłopak z sklepu, za którego czekoladkę zapłaciła.

Nie zatrzymała się. Chłopak okazał się upartym:

– Dziewczyno, nie podałaś mi swojego imienia.

– A po co wam?

– Chciałem przeprosić. Rano poprosiłem o zapłacenie za mnie, a ty byłaś na tyle dobra, że mi pomogłaś. Szczerze mówiąc, czuję się bardzo nieśmiało. Chciałbym cię poczęstować herbatą.

– Nie, dziękuję! – Głos chłopaka przypadł do gustu Karolinie.

– Proszę, udziel mi jeszcze jednej przysługi dzisiaj i pomóż mi nie czuć się tak nieśmiało. Nigdy mi się to nie zdarzyło.

Cóż! Nic nie stało na przeszkodzie, aby Karolina spędziła czas z chłopakiem. Kiedy, siedząc w kawiarni, Wojciech podszedł z filiżanką herbaty, wreszcie odważyła się spojrzeć mu w oczy. I straciła głowę…

Przez kilka kolejnych dni rozmawiali ze sobą dzień i noc. Karolina nie chciała podać swojego imienia, a Wojtek był tak w niej zakochany, że za każdym razem nieudanie próbował dowiedzieć się jej imienia. Karolina nie wiedziała, czy mu się podoba, czy warto kontynuować rozmowę. Ale ten dzień wszystko zmienił.

Wojciech następnego dnia, spacerując z nią po parku, nagle się zatrzymał. Karolina odwróciła się do niego i patrzyła na niego zaskoczona. Nagle powiedział:

– Dziewczyno, wyjdź za mnie za mąż, proszę. Bardzo cię kocham.

Trudno było wytłumaczyć, co czuła Karolina w tym momencie. Chciała śmiać się, bo Wojciech do tego czasu nie znał jej imienia, więc propozycja ręki i serca była bezsensowna i śmieszna. Z drugiej strony zrozumiała, jak bardzo się w nim zakochała! Od tych myśli chciała tańczyć z radości. Jedynym, co zdołała powiedzieć, było:

– Mam na imię Karolina!

Kiwnęła głową i mocno go przytuliła.