Mądrość Babci: “Dlaczego nie należy karać dzieci”

Zawsze byłam bardzo niezdarnym dzieckiem, a mama często mnie karała za wszelkie błędy. Nie robiłam ich specjalnie, po prostu tak się zdarzało. Często, kiedy jesteś zdenerwowany, wszystko wymyka się spod kontroli. Tak było i ze mną.

Pewnego razu, moją mamę zmuszono do odwiedzenia koleżanki i złożenia jej życzeń z okazji urodzin. Już dawno przeszła na emeryturę, ale w fabryce była ceniona i składano jej życzenia przy każdej okazji. Ponieważ nie było z kim mnie zostawić, poszłam z nią. Na progu powitała nas starsza, ale zadbana kobieta z ładną fryzurą.

Bardzo spodobało jej się życzenie mamy i postanowiła poczęstować nas herbatą. W jej serwantce stał bardzo piękny serwis z kwiatkami. Te filiżanki wyjmowała dość rzadko, tylko na święta. I jak się już pewnie domyślacie, jedną z nich zbiłam. Przypadkowo.

Wiedziałam, że będę musiała wysłuchać krzyków i obelg od matki, ale nie mogłam powstrzymać łez. Mama postępowała według starego schematu i w tym momencie babcia podszedł do niej, wzięła ją za ramię i powiedziała:

Dlaczego na nią krzyczysz? Za to, że zbiła jedną filiżankę z sześciu? Do mnie maksymalnie dwie przyjaciółki przychodzą, a reszta i tak stoi w serwantce. Powiedz mi, czy ten kawałek malowanej gliny jest wart łez twojej córki? Nie sądzę.
Mamie zrobiło się głupio, a babcia kontynuowała:

A gdybyś ty zbiła filiżankę, miałabym na ciebie krzyczeć?
Po tym babcia wyciągnęła nową filiżankę, zaparzyła herbatę i zaprosiła nas do stołu. A kiedy szłyśmy do domu, owinęła talerzyk, który był częścią zestawu z filiżanką, w gazetę i dała mi go.

Od tego czasu minęło już wiele lat, a talerzyk wciąż stoi u mnie w domu na półce. Kiedy moi dzieci robią psoty, patrzę na niego i od razu czuję się spokojniejsza.

Czy często krzyczycie na swoje dzieci?