Byłem żonaty, w rodzinie dorastały dzieci. Gdy skończyłem 40 lat, poznałem Marię, która później urodziła mi syna. Teraz od wielu lat żyję na dwa fronty, w obu rodzinach dorastają dzieci, które trzeba utrzymać. Całkowicie się pogubiłem, po prostu nie wiem, co robić

W moim życiu były dwie kobiety: Olga – oficjalna żona i Maria – kobieta, którą bardzo kochałem. Wiem, że to nie jest właściwe, ale od wielu lat żyję na dwa fronty. Również rozumiem, że to nie jest całkiem uczciwe wobec obu tych kobiet, ale tak wyszło.

Po raz pierwszy ożeniłem się, gdy byłem jeszcze studentem. Pierwsza miłość, młodość i tym podobne. Ogólnie, zwykła historia. Pobraliśmy się, urodziły się dzieci, codzienność i rutyna. Wszystko jak u wszystkich.

W naszym życiu rodzinnych było różnie, i dobrze, i źle. Żyliśmy jak wszyscy – wychowywaliśmy dzieci, pracowaliśmy i tak dalej. Nie mogę powiedzieć, że czegoś mi brakowało. Byłem całkowicie zadowolony z mojego losu. Olga była normalną żoną, po prostu z czasem uczucia zaczęły gasnąć.

Gdy miałem około czterdziestu lat, poznałem pewną młodą kobietę, Marię. Była moją koleżanką, przyszła do nas pracować. Taka piękna, po prostu cud! No, naprawdę, jak z obrazka w magazynie! Krótko mówiąc, bardzo mi się spodobała. Byłem jakby zaczarowany.Cały czas myślałem o niej, chciałem być blisko. Sam nie spodziewałem się po sobie takiego, ale nic nie mogłem z sobą zrobić!

Ponadto widziałem, że Maria też nie jest obojętna wobec mnie. Nic nie mogłem zrobić ze swoimi uczuciami. Po jakimś czasie nasze relacje przerodziły się w romans. Nie mogę powiedzieć, jak i kiedy dokładnie zaczęliśmy mieszkać razem, po prostu w innej, równoległej rzeczywistości. Tak wyszło i nie zamierzaliśmy się zatrzymywać.

Było nam bardzo dobrze razem. Wtedy nawet nie myślałem o tym, że to niewłaściwe, że zdradzam żonę. Chciałem być z Marią, i nic nie mogło mnie zatrzymać. Swojej kochance od razu powiedziałem, że jestem żonaty. To jej wcale nie odstraszyło. Spotykaliśmy się potajemnie, bo nie chciałem opuszczać swojej rodziny.

Po kilku latach naszych relacji, Maria powiedziała mi, że spodziewa się dziecka. Podarowała mi syna. Byłem tak szczęśliwy! Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko dzieje się ze mną! Wyobraźcie sobie, żyjesz wiele lat, i wydaje się, że życie już się ułożyło, a tu w jednej chwili wszystko się zmienia! Zaczynasz żyć na nowo i wszystko, co było w przeszłości, jakby nie istniało! Takie uczucia miałem wtedy.

Minęło jeszcze kilka lat. Cały ten czas kontynuowałem życie na dwa fronty. Kłamałem żonie, że jadę w delegację, a sam byłem u Marii i naszego syna. Nie mogłem zostawić żadnej z nich. Tak żyliśmy. Tylko że z biegiem lat, Maria też się zmieniła, stała się bardzo wymagająca. Nie wiem, może to macierzyństwo ją tak zmieniło. Przecież teraz była odpowiedzialna także za malucha. Mojego malucha, którego w większości sama wychowywała.

Zaczęła mi zarzucać, że daję jej za mało pieniędzy. Mówiła, że powinienem ich utrzymywać, bo jest matką mojego syna. To, że mam jeszcze inną rodzinę, nie brała pod uwagę. Jakby nie wiedziała, że nie mogę dać jej wszystkiego! Mam przecież inne dzieci, które utrzymuję!

Ogólnie, zaczęły się poważne nieporozumienia. A tutaj jeszcze w domu to samo! Moja żona zaczęła robić mi te same wyrzuty. Krótko mówiąc, sytuacja dla mnie nie była najlepsza.

Tak się zmęczyłem tymi kobietami! Całkowicie się pogubiłem! Po prostu nie wiem, co robić? Jak rozwiązać tę sytuację? Może zostawić jedną z nich? Tylko którą, skoro obie kocham, choć w różny sposób. Teraz rozumiem, że za wszystkie swoje działania w życiu trzeba płacić.