Żona mojego syna, Agnieszka, oświadczyła mi, że mój syn, Jakub, przyszedł do niej i żyje na gotowym

I do tego wszystko było dobrze!

Jeździli do nas na wieś, mamy tam domek, moje przyjaciółki, syn z synową, tylko moja córka, Ewa, nie chciała przyjeżdżać, nie lubi ona takich zamieszek i wypoczynków. A więc, podczas gdy mężowie zajmowali się grillowaniem, ja rozmawiałam z Agnieszką i przyjaciółkami. Przyjaciółka mówi mi, że dobrze jest mieć własny dom na wsi. A ja jej odpowiadam, że dobrze, ale będę sprzedawać, bo Ewa potrzebuje kupić mieszkanie. Jeśli będzie miała swoje mieszkanie, to może zacznie myśleć o rodzinie i dzieciach… – opowiada Teresa.

Ona i jej mąż, Andrzej, są małżeństwem od wielu lat, mają dwoje dzieci – syna, Jakuba, który ma swoją rodzinę i już dawno mieszka osobno. A starsza córka, Ewa, nadal mieszka z rodzicami, sama już chce mieć swoją rodzinę, ale jakoś jej to nie wychodzi. Kilka miesięcy będą razem i się rozchodzą.

To u niej, Ewy, niedawno był Dzień Urodzenia. Tak płakała, mówiła, że w jej wieku nie ma ani rodziny, ani dzieci. Pocieszaliśmy ją, a potem zdecydowaliśmy, że trzeba jej kupić oddzielne mieszkanie, a może tam założy rodzinę.

Tylko że rodzina nie ma specjalnie pieniędzy na zakup nowego mieszkania. Jej córka, Ewa, pracuje z dziećmi na zajęciach pozalekcyjnych, małą pensję, no ale coś. Ale na mieszkanie sama nie będzie mogła uzbierać. A rodzice zaczęli oszczędzać pieniądze, zbierać i myślą o sprzedaniu działki, żeby kupić córce, Ewie, mieszkanie. I tak będą mogli wziąć mieszkanie na kredyt. Andrzej, mąż Teresy, planował już iść na emeryturę, ale z zakupem mieszkania na razie nie będzie.

Tak rozmawialiśmy z przyjaciółką, a Agnieszka, synowa, cały czas milczała. A potem wypaliła, a dlaczego tylko o córce, Ewie, się martwicie. A wasz syn, Jakub? A jemu mieszkanie kupić? A ja jej odpowiadam, że Jakub ma mieszkanie, nie mieszka na ulicy. A ona mi wypala, że on mieszka w jej mieszkaniu, że mój syn, Jakub, nic nie ma i w ogóle przyszedł na gotowe.

Syn Teresy, Jakub, mieszka z żoną, Agnieszką, w jej mieszkaniu, które odziedziczyła po babci. Jej rodzice tam zrobili remont i teraz rodzina tam mieszka. I jej syn, Jakub, pracuje, zarabia tak samo jak jego żona, Agnieszka, zajmuje się domem. No nie ma on własnego mieszkania, i co z tego.

Byłam wtedy w szoku. Jak można było tak powiedzieć, tym bardziej o własnym mężu, wystawiła go jak jakiegoś bezdomnego. No skoro wyszła za mąż za mojego syna, Jakuba, a nie za jakiegoś bogacza, to dlaczego nie mogła znaleźć sobie biznesmena. Widocznie na takich jak ona bogaci nie patrzą.

A to, że Teresa kupi mieszkanie swojej córce, Ewie, to tylko jej sprawa, i Agnieszka, synowa, nie powinna się wtrącać. A co wy sądzicie, czy Agnieszka jest

nieuprzejma wobec teściowej, Teresy? Czy naprawdę mężczyzna powinien mieć swoje mieszkanie, a nie mieszkać w domu swojej żony?