Już mamy rodziny, a to tylko przelotne zauroczenie

Magda i Kamil byli absolutnie szczęśliwą parą. Wielu zazdrościło ich szczęściu, ponieważ mąż nosił swoją ukochaną na rękach, gotów był zdmuchiwać z niej każdy pyłek. Takie rzeczy rzadko się zdarzają.

Magda dużo pracowała, a u Kamila była praca zmianowa, więc obowiązki domowe wziął na siebie. Witał żonę w czystym mieszkaniu i z świeżym obiadem. W idealnej rodzinie prawie nie było kłótni. Mimo że byli dość młodzi, starali się rozwiązywać wszystkie sporne kwestie pokojowo.

W czwartym roku życia małżeńskiego urodził im się syn, Piotrusiek. Kamil starał się spędzać cały wolny czas z nim. Prał, prasował pieluchy, biegał do mleczarni. I maluch czuł, gdy tata był obok. Wtedy dla Magdy zaczynało się wesele. Najtrudniej było, gdy mąż wyjeżdżał na dwa-trzy dni. Syn odmawiał spokojnego snu. By nie budzić całego domu, Magda ubierała się i wychodziła na spacer z dzieckiem. Woziła go w wózku dookoła domu. W ten sposób spał, a dziewczyna ze wszystkich sił walczyła ze snem.

Z czasem małżonkowie zdecydowali się przeprowadzić do innego miasta na zaproszenie do pracy. Nie mieli własnego mieszkania, więc decyzja była łatwa. Poza tym w tym mieście mieszkali rodzice Kamila. Teściowa mogła pomagać z wnukiem, co było bardzo na rękę. Wydawało się, że to szczęście. Ale coś poszło nie tak.

Chłopak zaczął zatrzymywać się w pracy i wracać z zapachem damskich perfum. Magda próbowała porozmawiać, ale bezskutecznie. Pewnego dnia Kamil wrócił, usiadł w płaszczu pośrodku mieszkania i patrząc dzikim wzrokiem na żonę, powiedział, że ma kochankę. To ta, którą ona szukał przez całe życie.

Magda nie wiedziała, jak zareagować. Po chwili milczenia powiedziała, że siedem lat temu mówił jej dokładnie to samo. Teraz co, rozwód? Mąż pokręcił przecząco głową. Nie wiedział, co robić, kochał obie. Dziewczyna cicho wyszła z kuchni, by sprawdzić, czy syn śpi. Potem poszła spać. Mąż najpierw kręcił się po kuchni, potem posiedział przy synu i przyszedł do sypialni. W środku nocy Magda obudziła się, gdy mąż wołał ją po imieniu, płakał i prosił o pomoc. Za dnia niczego nie pamiętał.

Tak trwało tydzień. Dziewczyna chodziła jak cień. Koledzy z pracy widzieli jej stan. Była na skraju. Wiele osób wiedziało o ich problemach rodzinnych, ponieważ małżonkowie pracowali w powiązanych firmach. Magda nie mogła podzielić się bólem z nikim i to sprawiało, że było jeszcze gorzej. Dobili ją śmierć babci i chłodna reakcja męża. Nawet jej nie przytulił.

Widząc opuchnięte, zapłakane oczy dziewczyny, jeden z kolegów postanowił ją pocieszyć i odwieźć po pracy. Po drodze zjechał do parku i dał jej możliwość popłakać. Magda była bardzo wdzięczna za taką możliwość. Niezauważalnie między nimi wybuchły uczucia. Radek, bo tak nazywał się chłopak, umiał słuchać, żałować. Szybko nauczył się wszystkich przyzwyczajeń dziewczyny, co lubi, co ją cieszy. Początkowo myślał, że w ten sposób mszczę się na mężu. Ale uczucia stawały się coraz głębsze. Z nim znów zaczęła fruwać jak motyl, odmłodniała, ładnieje. Źle tylko, że Radek był żonaty. Ale ich relacje były bardziej komercyjne.

Pewnego dnia Radek powiedział Magdzie, że zaczyna zajmować w jego życiu zbyt dużo miejsca. Zaczyna się tego obawiać. Trzeba coś z tym zrobić. Wtedy dziewczyna powiedziała, że już mają rodziny i nie trzeba ich niszczyć.

Wróciwszy do domu była miło zaskoczona. Mąż przygotował jej ulubioną ziemniaki. Zauważywszy jej zapłakane oczy, zapytał, dlaczego płakała. Odpowiedziała wymijająco. Po kolacji Kamil poszedł ułożyć Piotrusia, a dziewczyna została zmywać naczynia. Wróciwszy do kuchni, mąż powiedział, że chce z nią żyć. Kochanka chciała go oddzielić od syna, a on tego nie chciał. Dlatego prosi o przebaczenie i ma nadzieję, że wszystko ułoży się na nowo. Dla syna Magda zgodziła się spróbować zacząć wszystko od początku.