Maria żyje już w drugim małżeństwie 10 lat. Ale prawie codziennie odwiedza swoją byłą teściową, Teresę. I przychodzi nie tylko na herbatę. Wszyscy sąsiedzi od dawna plotkują na ten temat, nikt nawet nie pomyślał, że Maria jest taką kobietą
Maria żyje już w drugim małżeństwie 10 lat. Ale prawie codziennie odwiedza swoją byłą teściową, Teresę.
Ich relacje na pierwszy rzut oka wydają się bardzo ciekawe. Jakby niczym sobie wzajemnie nie zobowiązane, ale każda stara się utrzymywać codzienny kontakt. Choć nie, są spokrewnione. Mają wspólną córkę i wnuczkę.
– Mario, skończyło mi się mleko, przyniesiesz mi?
Wiesz co jeszcze jest ciekawe? U matki rodzony syn pojawia się znacznie rzadziej niż jej była synowa, człowiek obcy, jakby można było pomyśleć. Okazuje się, że nowa rodzina Marii stała się dla Teresy bliższa niż rodzina jej syna. I mąż Marii też od czasu do czasu pomaga – przecież męskie ręce też są potrzebne.
Dziwnie to wszystko wyszło w życiu: Maria rozwiodła się z mężem, znalazła innego, stworzyła nową kochającą rodzinę, a byłą teściową z listy najbliższych krewnych nie skreśliła. I nie tylko odwiedza ją stale w jej domu, ale i pomaga jej we wszystkim.
Jeśli nagle zdrowie starszej kobiety się pogorszy, a przecież tak się zdarza ludziom w podeszłym wieku, domyślam się, kto będzie się nią opiekował.
Czy wielu z nas jest zdolnych do takich czynów? I jaką wewnętrzną dobroć trzeba mieć, aby czuć się zobowiązanym pomagać prawie codziennie obcej starszej osobie, ale babci swojej córki?
Znam Marię wiele lat, ma dobry duszę, jest ludzką kobietą. Bardzo chcę, aby w jej życiu wszystko układało się bardzo dobrze.
