Żona postanowiła, że lepiej urodzić czwarte dziecko, niż iść do pracy. Sprytnie!
Natknęłam się kiedyś na historię mężczyzny, którego żona postanowiła urodzić czwarte dziecko.
Jakoś mi się wydaje, że ona specjalnie rodzi! Aby siedzieć w domu w cieple i nie chodzić do pracy. A ja teraz będę musiał szukać jeszcze pracy i harować podwójnie.
Gdy ktoś zapytał go, przecież również brał udział w procesie, na co odpowiedział, że za to odpowiada kobieta.
Nowa historia.
Znajomy, teraz jest rozwiedziony.
Jego była żona, z którą mieszka ich wspólna córka ze znajomym, wyszła ponownie za mąż kilka lat później. I kiedy pojawił się u niej nowy mężczyzna, córka nie mogła znaleźć z nim wspólnego języka. I dziewczynka chciała żyć z ojcem.
Ale ja już mam nową rodzinę, żonę! I co ja teraz z córką mam robić? Niech jej matka rozwiązuje powstałe problemy.
Ale ty też odpowiadasz za dziecko na poziomie twojej byłej żony!
Nie! Teraz mam nową rodzinę i nową żonę. A na te same grabie stawać nie chcę.
Tak też się stało, że znowu była żona odpowiada za to, a nie on.
Następna historia.
Od mężczyzn i tak państwo wymaga więcej niż od kobiet.
Mężczyzna twierdzi, że państwo nie powinno płacić alimentów kobietom, wszystko dlatego, że alimenty zwalniają matki z odpowiedzialności. I chodzi o to, że jeśli kobieta wybierze odpowiedniego mężczyznę, to on i tak będzie płacił pieniądze dziecku. A skoro wybrała złego mężczyznę, to niech sama sobie radzi ze swoim dzieckiem.
Kilka razy to przeczytałam, szukając choćby wzmianki o odpowiedzialności mężczyzny. Takiej tam nie ma!!! Za byłych żon nie odpowiadają, za wychowanie dziecka nie odpowiadają. Żyją sobie świetnie!
