Im piękniejsza i mądrzejsza kobieta, im wyższy jej status, tym trudniej jej zbudować relację z mężczyzną — być idealną nie opłaca się

Mężczyźni często skarżą się, że kobiety chcą dla siebie znaleźć bardziej statusowego partnera. Głośno wołają o to, aby to ona sama rozwijała się i wszystkiego sama dokonywała. Niektóre panie decydują się podjąć takie wyzwanie. Po co czekać na dary z nieba, jeśli można się przebić samodzielnie.

Dziewczęta już od młodych lat zaczynają przewyższać męską część w nauce. Są pilne, ciekawe świata i zainteresowane. Nie mają ochoty iść na wagary, sumiennie wykonują pracę domową i starają się dla piątek. Bez problemów dostają się na uczelnię wyższą, z ogromną chęcią zdobywają wykształcenie. Statystyki mówią, że większość wykształconych osób w naszym kraju to kobiety.

Wygląda na to, że jest to to, o co wielu tak prosiło. Teraz pracuje na dobrym stanowisku, sama siebie utrzymuje, ma mieszkanie i samochód. Ale paradoks polega na tym, że teraz można położyć na związkach grubą kreskę, której nigdy nie uda się zetrzeć.

Istnieje takie zjawisko jak hipergamia. Mówiąc prościej, to żeńskie zainteresowanie partnerem, który jest wyżej jej pod każdym względem. Niektórzy bardzo zawyżają poprzeczkę i żądają czegoś nierealnego. Warunkowo, jakaś pani siedzi na kasie i czeka, że teraz przyjedzie do niej Stas Michajłow. I nie ma żadnych wątpliwości. Dlatego wszystkim mniej więcej równym partnerom odmawia. Nie jej poziom.

Istnieją bardziej przyziemne wersje. Na przykład nawet kasjerka, ale ona już rozważa tych, którzy są w jej otoczeniu. Niech będzie menedżer. Tak, trochę lepiej, ale nie niewyobrażalnie. Warunkowemu ochroniarzowi powie zdecydowane nie.

Ale to zjawisko jest u każdej. Lubi nam się to czy nie, ale tak już zostało zaprogramowane.

Tak więc, jeśli jakaś pani dba o siebie, uczy się, rozwija w pracy, wygląda olśniewająco, stylowo się ubiera, to będzie szukać tego, kto nie tylko to wszystko udźwignie, ale i będzie poza tym. Jakikolwiek miły chłopak nie trafiłby jej na drogę, jakby pięknie nie zabiegał, jeśli nie będzie miała poczucia, że jest on statusowo wyżej niej, to jego szanse są zerowe.

To jest ta rzeczywistość, z którą musimy się pogodzić. Rozumiem, że wielu chce równości, domaga się sprawiedliwości, ale to niemożliwe. Można liczyć tylko na odchylenia w jej głowie, na oszustwo lub na niewielką różnicę w statusach, prościej mówiąc, na niskie wymagania.

Ale jeśli ma coś za sobą, to nawet przy wszystkich równych warunkach, prawdopodobnie nawet nie zostanie wzięta pod uwagę.

Z męskiej strony działa to inaczej. Im wyżej jego pozycja, tym szersze jego granice. Bez problemu zaczyna związek z kelnerką, kasjerką, sprzątaczką lub kimkolwiek innym. Może znaleźć wykształconą i inteligentną. Jego wkład

pomaga mu znaleźć parę. Im bardziej się stara, tym lepiej dla niego.

I to jest ogromna różnica. On swoim postępem zwiększa szanse, a ona wręcz przeciwnie, zmniejsza.

Im idealniejsza kobieta, tym większe prawdopodobieństwo jej samotności. Spójrzcie na te, które zawsze są w związku. To zawsze maksymalnie proste i niewymagające kobiety. Sama nic nie ma i od innych niczego nie wymaga. Pracujesz? Świetnie, to mi wystarczy. I za nią będą walczyć, bić się i urządzać pojedynki. Im jest prostsza, tym ma więcej opcji. Jej dostępność pozwala przyciągnąć do siebie potencjalnych kandydatów na mężów.

Oczywiście, nie mogę was zachęcać do postawienia krzyża na jakimkolwiek rozwoju i pogodzić się z tym, że to tylko wam szkodzi. Ale trzeba być świadomym wszystkich ryzyk. Im silniejsza się stajesz, tym trudniejsze będą twoje poszukiwania.

Problem w tym, że w naszym kraju nie ma tak wielu wspaniałych mężczyzn, za którymi warto by było walczyć. Większość z nich jest już zajęta, a wolnych prawie nie istnieje.

I wśród kogo mają wybierać? Nie może przekroczyć wszystkich praw i wyeliminować hipergamię.

Ale nawet jeśli cud się zdarzy, ona jakoś zdoła się przezwyciężyć, to nie powód do relaksu. Świadomość wszystko rozumie, kontroluje, ale podświadomość zawsze będzie wnosić swoje korekty. Kontrole nie znikną. Dlatego regularnie widzimy kłótnie w relacjach. Ponieważ dla niej ważne jest wiedzieć, że on jest lepszy, silniejszy i statusowo wyżej. A cała tragedia polega na tym, że z czasem wielu się rozluźnia. Mówiąc, że już ją zdobyłem, po co się starać? Przez jakiś czas ona to zniesie, ale potem nastąpi nieuniknione rozstanie. Wszystko dlatego, że nie dostała odpowiedniej reakcji.

Właściwie do czego zmierzam? To zjawisko jest absolutnie normalne. Tak, są swoje trudności, ale z tym można żyć i całkiem nieźle. Nie powinniśmy się obrażać na kobiety, wręcz przeciwnie, należy podchodzić do tego prościej i od razu rozumieć, na kogo można liczyć. A w ogóle, to w tej kwestii mieliśmy więcej szczęścia. Nasz status daje różnorodność. A kobiety są zmuszone zawężać krąg i praktycznie skazują się na samotność, przy dużym sukcesie.