„I po co zakładałaś drugie dziecko? Teraz z jednym dzieckiem byłoby o wiele łatwiej!” – mówi mi teściowa
Miałam to szczęście, że moja teściowa w ogóle nie chciała mieć wnuków. Jeszcze przed moim ślubem ciągle mówiła, że nie powinniśmy mieć dzieci. A sama tłumaczyła mi, że musiała rodzić tylko dlatego, że została do tego zmuszona, bo przecież bez dzieci żyć nie można. A teraz przecież czasy są inne! I wtedy wszyscy byli w szoku z powodu tego, co powiedziała… ale ja próbowałam zmienić temat, żeby nie rozwijać go dalej. A potem my z mężem wzięliśmy ślub – opowiada Magdalena.
Teraz Magdalena i Jan są małżeństwem już ponad dziesięć lat. I oto początkowo po ślubie młodzi nie chcieli mieć dziecka, planowali trochę pożyć dla siebie.
Potem kupili sobie mieszkanie, małe, ale swoje. A gdy teściową Magdaleny pytano, czy ma już wnuki, odpowiadała, że nie, bo po co im dziecko zakładać. I oto po kilku latach Magdalena dowiedziała się, że jest w ciąży. I wtedy byli szczęśliwi wszyscy, oprócz teściowej Magdaleny.
– No i po co wam teraz dziecko? Może zrobisz aborcję? – oświadczyła teściowa.
I Magdalena oczywiście spodziewała się, że jej teściowa nie będzie zadowolona z takiej wiadomości. Ale nie spodziewała się tak negatywnej reakcji matki męża. I potem przez całą ciążę chodziła i traktowała swoją synową jak wroga.
– A kiedy przyszła do szpitala po dziecko, byłam niesamowicie zaskoczona. Nie spodziewałam się jej zobaczyć…
I potem teściowa zamieniła się w dobrą babcię. Zaczęła przychodzić do wnuka, robić mu prezenty, a dziecko pierwsze słowo powiedziało „babcia”. I oto kiedy syn skończył dwa lata, Magdalena zaszła w ciążę z drugim dzieckiem.
– My z mężem planowaliśmy dwójkę dzieci z różnicą kilku lat. I właśnie starszemu dziecku byłoby weselej. I z góry powiedzieliśmy o tym teściowej. Myślałam, że tym razem będzie zadowolona z takiej nowiny. Ale nie… zaczęła histeryzować, krzyczeć, że wystarczy nam pierwsze dziecko,
I potem kontynuowała trwać przy swoim. Uważała, że zepsuliśmy dzieciństwo pierwszemu dziecku. Magdalenie trzeba było prosić męża, żeby uspokoił swoją matkę. Ale ona i tak nadal sprawiała problemy.
Do drugiego dziecka babcia odnosiła się neutralnie, wykazywała obojętność. Jednocześnie nadal poświęcała całą swoją miłość i troskę starszemu dziecku.
Ale denerwujący jest fakt, że teściowa ciągle wypowiada takie zdanie:
„I po co zakładałaś drugie dziecko? Teraz z jednym dzieckiem byłoby o wiele łatwiej!”
– I oto młodszemu synowi już pięć lat, a teściowa wciąż się nie uspokoiła!
– Młodsze dziecko jest zasmucone! Że babcia nie poświęca mu uwagi i swojego czasu, tylko starszemu synowi oddaje całą siebie. I ja już tego nie mogę znieść… zmuszam męża, żeby ją uspokoił.
Co więcej, z powodu takiej sytuacji w rodzinie Magdaleny teraz panuje napięta atmosfera.
