Poszedł do sąsiadów poprosić, by zrobili muzykę ciszej, a tam został

Leszek i Martyna są razem już dziesięć lat. Żyją jak większość rodzin: dom-praca-dom. Całe dnie jak wiewiórki w kole. Własnego mieszkania nie zdobyli, wynajmują. Chłopak znika w pracy, najpierw na głównej, potem na dodatkowej. W domu pojawia się późno. Dziewczyna – spokojna gospodyni. Mąż przeciwnie, lubi się zabawić, bawić w głośnych towarzystwach. Jednocześnie jest gospodarny. W domu wszystko naprawił.

Relacje w parze są mocne. Prawdę mówią, że dla normalnych relacji muszą spotkać się dwie przeciwieństwa. Inaczej nie unikniesz niezgody.

Niedawno w ich bloku zamieszkała młoda rodzina. Sąsiedzi, zwłaszcza babcie, nie byli z nich zadowoleni. Bardzo lubili dobrze się bawić. Od razu głośno świętowali przeprowadzkę z tłumem gości.

Martynie też ten hałas nie odpowiadał. Skarżyła się Leszkowi, że jest noc, a oni śpiewają piosenki. Jak tak można. Nawet telewizor przekrzykują. Cieszyło, że przed nimi weekend i była możliwość wyspania się. Leszek ją uspokajał. Mówił, że ludzie chcą odpocząć. Niech się bawią.

Po kilku dniach chłopak spotkał na klatce schodowej nowych sąsiadów. Okazali się dobrymi ludźmi. On – zwykły mężczyzna, pracuje w firmie budowlanej. Leszek opowiedział im, że jego żona była oburzona ich hałaśliwą zabawą. Przeprosili.

Martyna już nie była na nich zła. Rozumiała, że chce się bawić. Ważne, by nie cały czas.

Pewnego piątku, Leszek wrócił z pracy pod wpływem alkoholu. Dziewczyna była bardzo zmęczona. Leżała na łóżku. Nie miała nastroju. Zauważywszy pijanego męża zaczęła się denerwować. Mieli jechać w sobotę do jej mamy. W jakim stanie pojadą. Jakby specjalnie to zrobił. A kobieta czeka. Leszek się zdenerwował. Był zmęczony tygodniem, chciał się zrelaksować. Żona się wściekła. Słyszała to od męża już nie raz. Miała dość.

Chłopak siedział w salonie. Było późno. I wtedy od sąsiadów zaczęła dochodzić głośna muzyka, jeszcze taka, która podoba się Leszkowi. Zła Martyna wpadła do pokoju i krzyknęła, że mają ich już dość. Trzeba iść do nich i powiedzieć, żeby wyłączyli muzykę. Bo ona wezwie policję.

Mąż spokojnie wstał i poszedł wyjaśnić sytuację z sąsiadami. Zadzwonił do drzwi. Muzyka ucichła. Drzwi mieszkania sąsiadów się otworzyły. Chłopak się przywitał i powiedział, że jego żona narzeka na głośną muzykę. Trzeba coś z tym zrobić. Sąsiedzi zaprosili go, by wszedł i omówili wszystko przy stole. Zniknął w mieszkaniu.

Dziewczyna czekała na jego powrót. Minęło już kilka godzin, a jego wciąż nie było. Telefon został w domu, a iść w gości sama wstydziła się. Znowu muzyka zaigrała. Słychać było, że ludziom jest wesoło. Dziewczyna poszła do sypialni i tam, czekając, zasnęła. Obudziła się, gdy mąż hałasując czymś i śmiejąc się wpadł do mieszkania. Za nim słychać było głosy. Męski mówił, że świetnie spędzili czas. Zapraszał jeszcze, razem z żoną. Potem kobiecy powiedział, że jutro wpadnie z tortem, żeby przeprosić za hałas. Drzwi załupane. Leszek cicho przekradł się do pokoju, położył się i przytulił ją. Ona uśmiechnęła się i zasnęła.

Następnego dnia przyszli sąsiedzi, jak obiecali, z tortem. Śmiali się, wspominając wczorajszy „wypad” Leszka, by muzykę zrobili ciszej. Martyna z humorem mówiła, że tylko jej mąż mógł takie coś wymyślić.

Wieczór minął w ciepłej, przyjaznej atmosferze. Od tego czasu często zbierali się razem.