“Ludzie stają się nie do zniesienia dla bliskich dwukrotnie w życiu.”

Pewnego razu, po kolejnej kłótni z moją 75-letnią matką, zapytałam jednego bardzo mądrego człowieka: “Dlaczego nasi starsi krewni zawsze potrafią sprawić nam największy ból?” Wspominałam, jak moja babcia również doprowadzała moją matkę do białości swoimi skandalmi, kaprysami. Nic dla niej nie było odpowiednie. Matka w ostatnich latach życia była dla niej niewdzięczną córką, egoistką, nieudacznikiem i wszystkim, tylko nie sukcesem, którym mogłaby się chwalić.

Teraz ostatnio słyszę to samo od mojej matki. Staram się poświęcać jej czas, dostarczam produkty kilka razy w tygodniu, w weekendy wyprowadzamy ją na działkę z moim mężem, moi dzieci stale dzwonią do swojej babci, żeby zapytać o jej zdrowie. I mimo to wszystko nie jest tak, jak powinno.

Mądry człowiek, któremu opowiedziałam o moich wewnętrznych przeżyciach, spojrzał na mnie uważnie i powiedział:

“Człowiek sprawia największy ból swoim bliskim dwukrotnie w życiu. I te dwie okazje zawsze związane są z jego odejściem. Po raz pierwszy, gdy człowiek dorasta. Zaczyna walczyć o niezależność, histeryzuje, nerwowo reaguje i obwinia swoich bliskich za wszystkie nieszczęścia w swoim życiu. Potem odchodzi od rodziców i zaczyna żyć swoim życiem. A rodzice nawet cieszą się, że mogą wypuścić swoje dziecko w nieznany świat, bo już zmęczył ich swoimi kaprysami i skandalami.

Drugi taki okres ma miejsce w podeszłym wieku, gdy człowiek musi pożegnać swoich bliskich po raz drugi. Staje się nie do zniesienia i znowu obwinia swoich bliskich za wszystkie nieszczęścia. To też oznacza jego odejście. Bliscy nie będą tak bardzo cierpieć, puszczać swojej drogiej osoby”.

Słuchałam i myślałam o tym, że zrobię wszystko, aby nasze ostatnie lata z mamą stały się mniej bolesne dla nas obu.