Matka mojego męża była dumna ze swojego syna. Wszystko dlatego, że miał pracę!
Są takie osoby, a konkretnie mamusie, które wynoszą swoich synów pod niebiosa, a ci potem wznoszą się tak wysoko, że niemożliwe jest ich zniżyć.
Opowiadam historię.
Z jednego urlopu macierzyńskiego weszłam w kolejny. A wtedy mój mąż chodził do pracy. Ale jak inaczej? Mężczyźni chodzą do pracy, zarabiają pieniądze, podczas gdy ich żony siedzą w domu z dziećmi.
I tak matka mojego męża postanowiła, że jej syn to bohater, skoro samodzielnie utrzymuje swoją rodzinę. Dzwoniła do mnie i ciągle pytając tylko o swojego syna:
– Jak tam mój Vityushka? Znowu w pracy? Czyżby pracował nawet w weekendy? Co za koszmar, tak mi go szkoda!
Przy tym ciągle nakłaniała mojego męża, że nie wolno tak dużo pracować i że trzeba umieć odpoczywać. I więc Vitya powiedział mi, że jego matka zmusza go do spania do południa w weekendy. A ja chciałam, żeby w weekendy bawił się z dziećmi i wychodził na spacer.
Również ciągle prosiła się do nas w odwiedziny, jakoby tęskniła za wnukami, a naprawdę współczuła swojemu synowi.
– Co będzie jeść mój Vityushka? Przecież zmęczony wróci z pracy.
Odpowiedziałam jej, że gotuję dla całej rodziny, a nie tylko dla jej syna.
– Ale co ty tak rozżarzasz się! Oczywiście, wszyscy będą jedli. Ale przecież mój syn tyle pracuje, jest mu tak ciężko utrzymać rodzinę!
A gdy odjeżdżała do domu, kilka razy nakazała mi dbać o swojego synka.
Ale przecież mężczyzna powinien być mężczyzną, przecież nie sopel. Ale po pewnym czasie zauważyłam, że mój mąż zwala wszystko na swoje zmęczenie. Przestał bawić się z dziećmi, tylko siedział w telefonie i oglądał telewizję przez dni. Zaczęło mnie to męczyć. Z Vityą zaczęliśmy się kłócić. Zaczął mnie obwiniać, że wszystko w domu spoczywa na nim, przecież on tylko pracuje. Przy tym mówił:
– Ty zupełnie mnie nie rozumiesz! Rozumie mnie tylko moja mama. Tobie tylko chodzi o to, żeby przynosić pieniądze do domu!
Potem jego matka zaczęła mi ciągle dzwonić i krzyczeć, że nie żałuję jej syna. Zaczęło mnie to wkurzać, ale znosiłam. Córka poszła do przedszkola, a ja zaczęłam pracować. Potem rozwiodłam się z mężem.
Tak rozpadła się nasza rodzina.
