“Nie chcę, żeby twój syn przyjeżdżał do naszego domu!” – powiedziała Aleksandra. Oznacza to, że będziemy musieli się rozwieść
Aleksandra i Szymon pobrali się dwa lata temu.
Od poprzedniego małżeństwa Szymona dorasta pięcioletni syn. Tylko że Aleksandra dowiedziała się o tym tuż przed ślubem.
Wiedziała, że Szymon jest rozwiedziony, ale o synu nie wspomniał jej. Choć sama nigdy nie pytała o jego przeszłe życie.
Tuż po ślubie Szymon zaczął spędzać z synem praktycznie cały wolny czas.
Dziesięć razy dziennie dzwonił do niego, pytał, co robi, w co się bawi, czym zajmuje się mama. Wszystko to działo się przy Aleksandrze. Bywało, że wyjeżdżał do syna na całe weekendy.
Aleksandra była zadowolona, że Szymon jest dobrym i odpowiedzialnym ojcem, który tęskni za dzieckiem i stara się uczestniczyć w jego wychowaniu. Jednak z czasem wszystko to zaczęło mocno irytować Aleksandrę.
Kilka razy próbowała porozmawiać z mężem.
– Przecież to mój syn! Nie mogę o nim zapomnieć! – mówił Szymon.
W końcu udało się uzgodnić sprawę weekendów. Każdą sobotę Szymon spędzał z żoną, a w niedziele wyjeżdżał do syna.
W takim harmonogramie żyli miesiąc. W niedziele Szymon był u syna. Aleksandrze musiała spędzać niedzielę w samotności i smucić się.
Potem Szymon postanowił, że dobrze byłoby przywozić syna do siebie do domu. Aleksandra nie będzie się tak nudzić i zdobędzie doświadczenie w obcowaniu z dziećmi. Wspaniale, prawda?
Jednak Aleksandra nie polubiła tego pomysłu. Nie chciała, by do nich w gości przyjeżdżał syn z poprzedniego związku męża, jeszcze i co weekend. Nie mogła znieść, kiedy chłopiec robił kaprysy i krzyczał.
Niedawno Aleksandra pomyślała, że będzie musiała się rozwieść.
