Dla nas było niespodzianką, gdy mama w wieku czterdziestu siedmiu lat ogłosiła, że wychodzi za mąż. Sensu tego wydarzenia ja i mój brat nie rozumieliśmy, ale nie próbowaliśmy przekonywać mamy
Nasz ojciec odszedł od mamy zaraz po moim urodzeniu i więcej go nie widzieliśmy ani nie słyszeliśmy. Mama nie wystąpiła o alimenty, ponieważ twierdziła, że nie potrzebuje od niego niczego. Nie wiem, jak byśmy sobie radzili, gdyby nie pomoc babć z obu stron i dziadka.
Po rozwodzie rodziców babcia ze strony ojca nadal utrzymywała z nami kontakt, to znaczy ze mną i bratem. W swoim czasie babcie uzgodniły, że jedna przekaże swoje mieszkanie mnie, a druga bratu. Mieszkania były od razu zapisywane na nas, aby później nie było zbędnych pytań.
Dla nas było niespodzianką, gdy mama w wieku czterdziestu siedmiu lat ogłosiła, że wychodzi za mąż. Sensu tego wydarzenia ja i mój brat nie rozumieliśmy. Ale nie próbowaliśmy przekonywać mamy. W końcu to jej życie, jest już dorosłą osobą. Chociaż jej narzeczony niezbyt nam się podobał.
Wybranek mamy był o dwa lata młodszy od niej. Dwukrotnie rozwiedziony, miał troje dzieci i wierzył, że wkrótce odniesie sukces w biznesie. Mama przy nim po prostu kwitła i śpiewała, wierzyła w przyszły sukces swojego męża. Zamieszkali w jego mieszkaniu, chociaż on miał jednopokojowe, a mama dwupokojowe.
Mieszkanie mamy zaczęło być wynajmowane, przynosząc dochód. Mama też jeszcze pracowała, a jej wybranek ciągle budował swój biznes. Poza mamą, nikt w niego nie wierzył. Próbowaliśmy to wyjaśnić mamie, ale tylko się obrażała, że nie cieszymy się z ich szczęścia.
Przez dwa lata, które byli małżeństwem, nic się nie zmieniało. Ale niedawno mama oznajmiła, że wkrótce ruszy biznes, który jej mąż tak długo planował. Ale to wymaga początkowych inwestycji finansowych, i to znacznych. Dlatego postanowiła sprzedać swoje mieszkanie i zainwestować pieniądze w interes męża.
Tu z bratem nie mogliśmy pozostać obojętni. To już było przesadą. Zaczęliśmy z mamą rozmawiać, że to bardzo nieprzemyślany krok.
– Mieszkanie to twoje jedyne miejsce zamieszkania. Teraz je sprzedasz, a co, jeśli coś się stanie? Gdzie będziesz mieszkać?
– Jak to gdzie? Mieszkam u męża, zostanę u niego – nie rozumiała mama, do czego zmierzam.
Długo przekonywaliśmy ją, żeby jeszcze raz przemyślała i nie spieszyła się ze sprzedażą mieszkania. Mama w końcu wyjaśniła nam, że jej mieszkanie w ogóle nas nie dotyczy.
– Już dostaliście swoje dziedzictwo od babć, a to, co zrobię ze swoją własnością, to moja sprawa.
Mama prawie nie rozmawia teraz ze mną i bratem. Mieszkania jeszcze nie sprzedała, ale lokatorzy już się wyprowadzili. Nie wiemy, co robić.
