— W gości tylko z własnym jedzeniem!
Andrzej ma rodzoną siostrę, ale prawie się nie spotykają. Mieszkają niedaleko od siebie, ale jakoś mężczyzna nie może do niej trafić w gości.
Lena zawsze przychodzi do brata, bo on ją zaprasza na urodziny, Nowy Rok i inne święta. Siostra przychodzi z mężem i dziećmi. Czas spędzają w rodzinnej atmosferze bardzo miło. Idealna rodzina.
Lena nie zaprasza brata do siebie. Nawet jeśli będzie przechodził obok i zechce wpaść w odwiedziny, nie otworzy mu drzwi. Może wyjść na podwórko porozmawiać, ale do domu nie zaprosi i herbatą nie poczęstuje.
Kiedy żył jeszcze ojciec Leny, Andrzej często u nich bywał. Zawsze przynosił ze sobą coś w prezencie, bo nie nauczył się chodzić w gości z pustymi rękami. Wieczory mijały w miłej atmosferze, przy rozmowach i śpiewach z gitarą.
Andrzej świetnie grał na gitarze. Miał też fantastyczny głos. Uczył nawet swoich siostrzeńców grać na tym instrumencie.
Po śmierci ojca nikt już nie zapraszał Andrzeja do siebie. Jego żona wspierała go, mówiła, żeby się nie martwił i gotowała różne pyszności, żeby zaprosić rodzinę do siebie. Mimo to mężczyzna czuł się urażony. Jak to możliwe, że siostra przychodzi do niego, ale on nie może odwiedzić jej?
Niedawno Lena zadzwoniła do brata i zaczęła pytać, jak jego żona robi gołąbki. Andrzej zaczął szczegółowo wszystko opowiadać, a potem zebrał się na odwagę i powiedział:
— Zrób ich więcej, przyjdziemy na degustację!
— Przyjdźcie, oczywiście, ale tylko ze swoimi gołąbkami.
Andrzej pożegnał się z siostrą i zamyślił. Wcześniej zawsze chodził w gości z prezentami, a teraz trzeba przynosić gotowe jedzenie? Przecież nie przychodzi po to, żeby jeść, tylko porozmawiać i miło spędzić czas. Okazuje się, że bez jedzenia nie ma gości.
W ten sposób między bratem a siostrą narosło niezrozumienie, które przerodziło się w obojętność. Co robić?
