Córka nie stawia rodziny na pierwszym miejscu! Już nie wiem, jak zwrócić jej uwagę i myślę o odebraniu jej mieszkania
Od roku razem z synem zastanawiamy się, jak odebrać mieszkanie córce. Może ktoś mnie źle zrozumie, ale nie ma innego wyjścia, ponieważ Marzena całkowicie odmawia nam pomocy i praktycznie nie utrzymuje kontaktu z rodziną. Wydaje mi się, że jeśli odbiorę jej mieszkanie, to przypomni sobie o nas i zacznie częściej się kontaktować. Inaczej nie można liczyć na jej uwagę!
Moje podejście do niej nie jest bezpodstawne, bo problem tkwi w jej charakterze. Po osiągnięciu pełnoletności rzuciła rodzinę i zaczęła życie w innym mieście, co od początku mi się nie podobało, ale mnie nie posłuchała, co było do przewidzenia. Niby trzeba być dumnym z córki, że się przeprowadziła, ale jednocześnie jest mi przykro, że zostawiła swoich bliskich. Nawet nie chciała nam pomóc, gdy mieliśmy kryzys i ledwo starczało nam na życie, a ona w tym czasie jeździła na wakacje za granicę, podczas gdy my prawie głodowaliśmy.
Na początku myślałam razem z synem, że jak tylko znajdzie stabilną pracę, to będzie choć trochę przesyłać pieniędzy, ale córka całkowicie przestała do nas dzwonić. Wyglądało to tak, jakby wszyscy jej bliscy zniknęli. Pytałam o nią wielu krewnych, żeby chociaż raz w miesiącu skontaktować się z moim dzieckiem, ale jej znajomi, tak samo jak ona, nie chcieli nic mówić na jej temat. Zawsze mieli jakieś sprawy i nie mieli czasu na rozmowy ze mną. W końcu dowiedziałam się, że córka sama zakazała swoim znajomym mówić cokolwiek o jej życiu. Wyglądało to tak, jakby uważała nas za obcych ludzi, którzy postanowili ją śledzić. Zupełnie nie spodziewałam się takiego zachowania od mojej córki.
Zastanawiałam się, dlaczego zaczęła nas tak traktować, długo nie mogłam tego zrozumieć. Widocznie przestała potrzebować naszej pomocy i żyje na koszt swojego zamożnego męża, który może wydawać na nią dużo pieniędzy.
Jej mąż nawet kupił jej mieszkanie i teraz mieszka tam, jakby było jej własnością. Jak się okazało, nigdy nie miała problemów finansowych, ale nic o tym nie mówiła, a swojego męża ukrywała przed rodziną. Być może nawet jemu nie mówiła o rodzinie i on myśli, że moja córka jest sierotą.
W końcu z synem zrozumiałam, że zapomniała o rodzinie, która zawsze ją wspierała i utrzymywała, kiedy tylko się przeprowadziła. Teraz rozważam, jak pozbawić ją mieszkania, na które nawet nie zarobiła. Mam świadomość, że może nic nie osiągnę swoimi próbami odebrania mieszkania, ale warto spróbować.
Może w ten sposób zwróci na nas uwagę, gdy straci swoje cenne mieszkanie, i wtedy dowiem się, dlaczego to wszystko przed nami ukrywała. Uważam, że postępuję słusznie i sprawiedliwie.
