Kiedy rozwodziłam się z moim mężem, cała rodzina prosiła, żebym dobrze to przemyślała i wybaczyła mu. Wszyscy mówili, że mam już 40 lat, mam dwoje dzieci i nigdy więcej nie wyjdę za mąż
Rozwiedliśmy się z mężem 5 lat temu. Sama złożyłam pozew o rozwód, kiedy dowiedziałam się, że spotykał się z inną. Zostałam z dwojgiem dzieci.
Zamieszkałam z moją babcią, ponieważ opiekowałam się nią, a ona przekazała mi swoje mieszkanie.
Najbardziej przykre było to, że kiedy się rozwodziliśmy, cała rodzina mówiła mi, żebym dobrze to przemyślała i wybaczyła mężowi, ponieważ mam już 40 lat, dwoje dzieci i w moim wieku trudno będzie ponownie wyjść za mąż i znaleźć szczęście. Wszyscy byli przekonani, że zostanę sama.
Ale czas mijał, spotkałam Jarosława. Mieszkał z rodzicami, nigdy wcześniej nie był żonaty, mając 38 lat. Zaczęliśmy się spotykać, okazał się bardzo dobrą osobą, a potem poprosił mnie o rękę.
Zanim się zgodziłam, powiedziałam mu szczerą prawdę, że mam już dzieci, nie planuję mieć więcej, ponieważ muszę postawić na nogi te, które już mam, i w razie kolejnego rozwodu nie będę mogła sama utrzymać trojga dzieci. Wyjaśniłam, że dobrze go traktuję, ufam mu i szczerze kocham, ale kiedy wychodziłam za mąż po raz pierwszy, też nigdy nie myślałam, że zostanę sama z dwojgiem dzieci.
Jarosław mnie zrozumiał, był wdzięczny za szczerość i pobraliśmy się.
Od 4 lat jesteśmy małżeństwem. Moje dzieci nazywają mojego męża tatą, jest dla nich jak rodzony ojciec, nie odstępują go na krok. Jarosław również uważa je za swoje dzieci. W naszej rodzinie panuje radość, wzajemne zrozumienie i dostatek, a mąż jest bardzo szczęśliwy, że teraz ma dwoje dzieci.
Swoją historią chcę powiedzieć wszystkim, że każda kobieta powinna znać swoją wartość, tylko wtedy będzie szczęśliwa i uczyni szczęśliwymi innych.
