Nie zamierzaliśmy obchodzić moich urodzin, więc byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam na progu moją teściową. W rękach miała niewielką walizkę

Na początku czerwca miałam urodziny. Nie zamierzaliśmy ich jakoś szczególnie obchodzić, więc byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam na progu moją teściową. W rękach miała niewielką walizkę.

Początkowo pomyślałam, że przyniosła mi tyle prezentów, ale to były jej rzeczy. Jak się później okazało, teściowa postanowiła odejść od swojego męża. Choć mieszkała z nim przez trzydzieści pięć lat, mimo wszystkich jego wybryków, wszystko ją zadowalało. A teraz nagle postanowiła się rozwieść.

Teściowa uważa, że ma prawo mieszkać u nas, bo to mieszkanie kupiła kiedyś sama i podarowała synowi na 20. urodziny. Pobraliśmy się 5 lat temu i od razu zamieszkaliśmy w tym mieszkaniu. Zrobiliśmy ładny remont, umeblowaliśmy je według własnego gustu.

Teraz spodziewam się dziecka, teściowa mówi, że teraz nam się przyda. Będzie pomagać z dzieckiem. Mieszkanie nie jest duże – to kawalerka, w zasadzie jednopokojowe. Z dużą kuchnią połączoną z salonem, gdzie teraz mieszka teściowa.

Oczywiście, to bardzo niewygodne. Teściowa ogląda telewizję od rana do wieczora. Budzi się o siódmej rano, hałasuje garnkami, chodzi, trzaska drzwiami. Mężowi jest łatwiej – to jego matka. A ja czuję się nie na miejscu, takie życie jest dla mnie niekomfortowe. Gdy dzwoni do niej teść, nie odbiera telefonu.

Poprosiłam męża, aby zapytał swoją matkę o jej plany. Czy zamierza wrócić do domu. A ona odpowiedziała, że będzie mieszkać z nami, bo mieszkanie jest zapisane na nią.

Zresztą, ten fakt był mi nieznany, a kiedy niedawno się o tym dowiedziałam, byłam trochę zdziwiona, ale nie zmartwiłam się szczególnie. A teraz, kiedy teściowa postanowiła się rozwieść, rozumiem, że to ona tu rządzi, a nie ja. Może dlatego mąż milczy.

Mówi, że matka i tak długo wytrzymała, bo ojciec ma trudny charakter. Sprzątała, gotowała, tworzyła przytulną atmosferę i wrażenie idealnej rodziny wśród znajomych. Dla niej było ważne „co ludzie powiedzą!”.

Teściowa ukrywała wszystkie nieporozumienia, na pokaz się uśmiechała. A teraz, mając sześćdziesiąt pięć lat, postanowiła się rozwieść z powodu jakiejś drobnostki. Przyjechała do nas. Rozwód oczywiście spowoduje podział majątku. Ale teściowa mówi, że niczego od niego nie chce. Mają dwie mieszkania i działkę! To mieszkanie, w którym my mieszkamy, i drugie dwupokojowe, droższe, w starszej, dobrze utrzymanej dzielnicy. Tam teraz teść mieszka sam.

Działka też nie jest droga, to tylko nazwa. Drewniany domek bez wygód i grządki z kabaczkami. Woda w wiadrze, wygody na zewnątrz, dojazd długi. Pięć lat temu teściowa próbowała ją sprzedać, ale nawet za śmieszne grosze nie znalazła kupca. Wtedy zaczęła zajmować się działką sama i jakoś się wciągnęła. Chętnie tam jeździ. Zasadziła kwiaty, zbiera porzeczki i jabłka.

Najprawdopodobniej tak to podzielą: teściowa dostanie działkę i nasze mieszkanie, a teść dostanie duże mieszkanie. A co z nami? Powiedziałam teściowej, że myślą tylko o sobie!

Moi rodzice zapraszają mnie do siebie, mówią, że pomogą z dzieckiem. Postawiłam mężowi ultimatum: albo jego matka wróci do domu, albo ja pojadę do rodziców.