Przyjaciółka się śmieje, a mi nie do śmiechu, bo nie wiem, jak zacząć rozmowę z mamą, żeby powiedzieć jej, że zostanie babcią
Kiedy moja przyjaciółka zauważyła, że już trzeci raz tego dnia biegam do łazienki, bo obiad, nie zdążywszy się przetrawić, katastoficznie nie chciał się utrzymać w organizmie, zapytała bez ogródek:
— Agnieszka, czy ty przypadkiem nie jesteś w ciąży? Wydaje mi się, że masz poranne mdłości…
Zaczęłam machać rękami:
— Co ty, jaka ciąża, po prostu mnie mdli! Mama tego nie przeżyje!
Ale przyjaciółka, nie słuchając mnie, pobiegła do najbliższej apteki i przyniosła test ciążowy. Oczywiście, stała nad mną, dopóki nie zrobiłam tego, co trzeba, po czym z entuzjazmem wykrzyknęła:
— No widzisz, mówiłam! Spójrz, dwie kreski, będziesz mamą! A wolisz chłopca czy dziewczynkę?
Patrzyłam oszołomiona na te nieszczęsne kreski i zastanawiałam się, co robić. W głowie przewijały się lata dzieciństwa i młodości, pełne totalnej kontroli mojej mamy. Nie mogłam zrobić ani kroku w bok! Mama zaczęła mnie pilnować tuż po rozwodzie z ojcem. To on zainicjował rozwód, mama była na niego bardzo zła i, żeby się jakoś zemścić, zabroniła mu kontaktować się ze mną. Nie mogłam się z nim spotykać, a nawet rozmowy telefoniczne były kategorycznie zabronione.
Kiedy trochę podrosłam, mama zaczęła mnie pilnować na każdym kroku. Myślę, że była zazdrosna o wszystkich chłopaków w szkole. Gdy tylko zadzwonił dzwonek kończący ostatnią lekcję, mama stała pod drzwiami klasy, żeby mnie odprowadzić do domu. W gimnazjum może to nie rzucało się tak bardzo w oczy, ale w liceum wszyscy się śmiali, widząc moją mamę, a chłopcy demonstracyjnie trzymali się ode mnie z daleka, pokazując, że nawet nie marzą o byciu w moim towarzystwie.
Na studiach było podobnie. Mama miała trudniej mnie kontrolować, bo budynki uczelni były rozproszone, ale błagałam ją, żeby mnie nie kompromitowała przed kolegami z roku.
Mama zgodziła się nie ganiać za mną po wykładach, ale zaczęła monitorować moją korespondencję. Skończyło się to dopiero po zainstalowaniu haseł na telefonie, laptopie i wszystkich mediach społecznościowych. Kiedy mama po raz pierwszy napotkała trudności w otwarciu moich stron, udawała, że nie rozumie:
— Coś twój laptop nie chce się włączyć… Chciałam coś sprawdzić na temat robótek ręcznych…
Uśmiechnęłam się i wskazałam na jej tablet:
— A po co kupowaliśmy ten tablet?
Mama wzruszyła ramionami, jakby to nie miało znaczenia, na czym przegląda informacje, ale więcej pytań już nie zadawała.
Na trzecim roku studiów zaczęłam spotykać się z Kamilem. Oczywiście, w pełnej tajemnicy przed mamą. Mój chłopak nie rozumiał, dlaczego musimy się ukrywać, chciał poznać mamę i powiedzieć jej, że ma wobec mnie poważne zamiary. Wiedziałam, że taka wiadomość wprowadziłaby mamę w szok i prawdopodobnie zaczęłaby mnie śledzić po zajęciach, żeby uniemożliwić spotkania z Kamilem. Kamil westchnął, ale się zgodził, a propozycję poznania mamy zostawił na później.
Na naszych randkach często marzył, jak się pobierzemy, jak będziemy spacerować z wózkiem, i nawet raz prawie zaciągnął mnie do urzędu stanu cywilnego, żeby złożyć podanie.
Widząc kreski na teście ciążowym, wiedziałam, że teraz nie uniknę przedstawienia Kamila mamie i pójścia do urzędu. Przyjaciółka się śmiała i cieszyła, kiedy pokazałam jej test, a mi było zupełnie nie do śmiechu. Nawet nie wiem, jak zacząć rozmowę z mamą, żeby powiedzieć jej, że zostanie babcią.
Ale będę musiała to powiedzieć…
